Hiszpański rynek wydawniczy właśnie zatrząsł się w posadach, przynajmniej jeśli chodzi o fanów fantastyki. Książki Andrzeja Sapkowskiego, które od lat cieszyły się tam niesłabnącą popularnością, nagle przestały być dostępne. To nie jest zwykła przerwa w dostawach, ale coś znacznie poważniejszego.
Sytuacja stała się jasna, gdy pojawiły się informacje sugerujące, że za zniknięciem sagi stoją skomplikowane kwestie, o których fani nie mieli pojęcia.
Zaskakujące oświadczenie
Najwięcej emocji budzi nie sam fakt braku książek, ale sposób, w jaki sprawa wypłynęła do opinii publicznej. Sugeruje się, że za kulisami doszło do poważnego zgrzytu na linii wydawniczej. Zazwyczaj, gdy książki znikają z dnia na dzień, w grę wchodzą wygasające licencje, spory o tantiemy lub gwałtowne zmiany w umowach. W Hiszpanii Sapkowski ma status niemal kultowy, więc nagłe odcięcie dopływu jego literatury to cios prosto w serce tamtejszego fandomu.

Fatalny moment dla fanów
Trudno wyobrazić sobie gorszy czas na takie zamieszanie. Przypomnijmy, że stosunkowo niedawno, bo w listopadzie 2024 roku, na rynku zadebiutowało "Rozdroże kruków" – długo wyczekiwana nowa powieść z uniwersum Wiedźmina. Zamiast świętować premierę i swobodnie kupować starsze tomy sagi, hiszpańscy czytelnicy muszą teraz szukać egzemplarzy na rynku wtórnym.
Co dalej z Geraltem?
Obecnie sprawa wygląda na klasyczny impas biznesowy. Jeśli konflikt dotyczy praw autorskich, rozwiązanie go może zająć miesiące.
Dla czytelników z Półwyspu Iberyjskiego oznacza to nerwowe oczekiwanie. Pozostaje mieć nadzieję, że strony dojdą do porozumienia szybciej niż później, a Geralt wróci tam, gdzie jego miejsce – na półki księgarń.


Dodaj komentarz