Autor: Sebastian

  • Nowy rozdział na stole: CD Projekt RED zapowiada fabularną grę planszową Wiedźmin: Legacy

    Nowy rozdział na stole: CD Projekt RED zapowiada fabularną grę planszową Wiedźmin: Legacy

    Czas odłożyć na chwilę kontroler i spojrzeć na planszę. CD Projekt RED, razem ze specjalistami od gier planszowych z Go On Board, właśnie zapowiedzieli zupełnie nowy tytuł. Nazywa się Wiedźmin: Legacy i, szczerze mówiąc, brzmi jak coś, na co czekało wielu fanów białowłosych zabójców potworów.

    O co chodzi? To kooperacyjna, fabularna gra przygodowa dla 1 do 4 graczy. Znajdziemy się w świecie Wiedźmina w bardzo konkretnym momencie: po tym brutalnym ataku na Kaer Morhen. Pamiętacie tę scenę? No właśnie. W tej grze wcielamy się w ocalałych wiedźminów Szkoły Wilka, którzy muszą się pozbierać i… no, dowiedzieć się, co tak naprawdę się stało. Waszym zadaniem będzie odkrycie i wytropienie wrogich sił stojących za tym atakiem, który prawie zmiótł szkołę z powierzchni ziemi.

    Akcja przeniesie nas do rozległych ziem Kaedwen. Będziemy tam podróżować, walczyć z potworami, szkolić nasze umiejętności i, co kluczowe, zarządzać ograniczonymi zasobami. Bo przecież wiedźmin po takim uderzeniu nie ma łatwo. Całość kręci się wokół rozwiązania spisku, który zagraża istnieniu wszystkich wiedźminów. Brzmi jak solidna podstawa dla dobrej historii, prawda?

    Tu dochodzimy do sedna, czyli tego „Legacy” w tytule. To nie jest zwykła gra, którą ustawiamy od nowa za każdym razem. To kampania. Wasze decyzje, wasze wybory – one mają realne, trwałe konsekwencje. Na przykład, możecie zdecydować się na sojuszników, których później nie będziecie mogli już zmienić. Albo dokonać wyboru fabularnego, który na zawsze zmieni planszę lub zasady. Gra rośnie i ewoluuje wraz z wami. To właśnie ten typ rozgrywki, który potrafi wciągnąć na długie miesiące.

    Co jest naprawdę fajne? Fabuła ma być nieliniowa i oferować mnogość ścieżek. Nie ma jednego, słusznego rozwiązania. Każda grupa graczy może przeżyć tę historię trochę inaczej. Można grać solo, ale pewnie najwięcej frajdy będzie w kooperacji do czterech osób, gdzie trzeba będzie wspólnie planować i podejmować trudne decyzje.

    To już trzecia gra planszowa o Wiedźminie stworzona przez ten duet – CD Projekt RED i Go On Board. Widać, że współpraca się sprawdza. A entuzjazm fanów? No cóż, jest całkiem spory. Kampania crowdfundingowa na platformie Gamefound już ruszyła i, co nie jest zaskoczeniem, bije rekordy. W ciągu pierwszych 24 godzin zebrano ponad 2,6 miliona euro. Łącznie wsparcie przekroczyło 10,4 miliona euro od 25 tysięcy osób. To mówi samo za siebie – ludzie chcą więcej Wiedźmina, i to w każdej formie.

    Dla tych, którzy dołączą do kampanii, przygotowano specjalny bonus: ekskluzywną miniaturkę gorgona. To ciekawostka dla fanów lore, bo ten konkretny potwór nie pojawił się dotąd w żadnej grze z tego uniwersum. Miły detal dla kolekcjonerów.

    No dobrze, a co z samą rozgrywką? Opiera się ona na zarządzaniu ręką kart, które reprezentują nasze akcje i możliwości. Będziemy planować ruchy, podejmować decyzje w kluczowych momentach i stawiać czoła wyzwaniom, które testują nie tylko nasze miecze, ale i taktyczne myślenie. Chodzi o to, by być sprytniejszym niż przeciwnik i mądrzejszym niż spisek, który chcemy rozwikłać.

    Jeśli jesteście ciekawi więcej szczegółów, CD Projekt RED zapowiada specjalny REDstreams poświęcony grze, który ma się odbyć już niebawem. Warto też obserwować kanały Go On Board w mediach społecznościowych, żeby być na bieżąco z nowościami.

    Podsumowując, Wiedźmin: Legacy wygląda na ambitne przedsięwzięcie. To nie tylko kolejna adaptacja, ale próba przeniesienia tego, co znamy z gier komputerowych – czyli nieliniowości, konsekwencji wyborów i głębokiego lore – na zupełnie nowe pole walki. Na stół. I biorąc pod uwagę początkowy odzew, trafia w sedno oczekiwań. Czas będzie pokazać, jak ta kampania się rozwinie, ale na razie wygląda na to, że Szkoła Wilka ma przed sobą nowy, bardzo interesujący rozdział.

    Źródła

  • Nowy dodatek do Wiedźmina 3 już za półtora roku? Analitycy Noble Securities podają konkretną datę

    Nowy dodatek do Wiedźmina 3 już za półtora roku? Analitycy Noble Securities podają konkretną datę

    Zmienić na „Czy Geralt z Rivii może wrócić do akcji w maju 2026 roku?” lub dodać zastrzeżenie, że to prognoza analityków. Sprawa wygląda coraz bardziej intrygująco, choć trzeba od razu powiedzieć – to wciąż tylko pogłoski. Ale pogłoski z dość konkretnego źródła, czyli z raportu analityków Noble Securities, który trafił do inwestorów w grudniu 2025 roku.

    O co chodzi? Analityk Mateusz Chrzanowski z Noble Securities w swoim raporcie założył, że CD Projekt RED wypuści nowy, płatny dodatek (DLC) do Wiedźmina 3: Dziki Gon. I tu jest pierwsza bomba – Dodać „według założeń analityków” lub „prognozowaną na maj 2026 roku”.. Czyli za niecałe półtora roku. To byłaby dokładnie dziesiąta rocznica premiery drugiego dużego dodatku, czyli Krwi i Wina. Ładna, okrągła data, prawda?

    Co więcej, analitycy nie rzucają słów na wiatr. Podają nawet konkretne liczby. Budżet produkcji tego DLC ma wynieść około 52 milionów złotych. A sprzedaż? Noble Securities prognozuje, że rozszerzenie mogłoby sprzedać się w liczbie aż 11 milionów kopii, po cenie około 30 dolarów za sztukę. To są naprawdę poważne wyliczenia, które pokazują, że mowa tu o dużym, komercyjnym przedsięwzięciu, a nie o małym dodatku kosmetycznym.

    Ale tutaj pojawia się najciekawszy element tej układanki. Według raportu, ten nowy dodatek miałby pełnić bardzo specyficzną rolę. Mianowicie, miałby być narracyjnym pomostem między historią z Wiedźmina 3 a nadchodzącym Wiedźminem 4. Co to oznacza w praktyce? Cóż, Usunąć spekulację o Geralcie i Ciri lub zaznaczyć jako niepotwierdzoną interpretację.. To by miało sens, jeśli Ciri faktycznie ma być główną bohaterką kolejnej odsłony. Premierą tego DLC miałaby się także oficjalnie rozpocząć wielka kampania marketingowa pod Wiedźmina 4. Pomysłowe, nie? Zamiast zwykłego zwiastunu, dostajemy pełnoprawne, nowe rozgrywki, które wprowadzają nas w nowy rozdział sagi.

    To prowadzi nas do kolejnych przewidywań Noble Securities. Jeśli chodzi o samą czwartą część, analitycy przesunęli oczekiwaną datę premiery na czwarty kwartał 2027 roku. To pokrywa się z wcześniejszymi komunikatami CD Projektu, że gra na pewno nie ukaże się w 2026. Poprawić na „około 1,5 miliarda złotych na produkcję, z dodatkowymi nakładami na marketing i rozwój technologii”. Brzmi niewyobrażalnie, ale trzeba pamiętać, że w tę kwotę wlicza się też rozwój technologii, która posłuży potem całej nowej trylogii.

    A co z resztą portfolio studia? Raport porusza też inne tematy. Usunąć konkretną liczbę osób lub zaznaczyć jako szacunek ogólny., co zbiegałoby się z dziesięcioleciem pierwszego Cyberpunka 2077. Jeśli chodzi o remake pierwszej gry z serii, czyli Project Canis Majoris, to zespół Fool’s Theory został – przynajmniej według tych informacji – oddelegowany do wsparcia prac nad W4. To skutkuje przesunięciem daty premiery remake’u o rok, na 2028.

    Article image

    No dobrze, ale teraz najważniejsze: co na to wszystko CD Projekt RED? Ano nic. Oficjalnie. Firma tradycyjnie zachowuje milczenie i nie komentuje spekulacji ani raportów analitycznych. Wszystko, co czytasz, to wciąż prognozy oparte na wewnętrznych szacunkach i, prawdopodobnie, rozmowach ze źródłami zbliżonymi do studia. Noble Securities to poważna firma, a jej raporty są brane pod uwagę przez inwestorów, ale nie są to oficjalne komunikaty prasowe z siedziby Redów.

    Warto też dodać, że sam raport wspomina o innych, nieujawnionych projektach CDP, które mogłyby zadebiutować w 2026 roku, z łącznym budżetem 28 milionów złotych. To wszystko składa się na obraz studia, które nawet pomiędzy gigantami, jak nowa trylogia Wiedźmina, chce utrzymywać stałą obecność na rynku i płynność finansową.

    Podsumowując – czy w maju 2026 zasiądziemy znowu do gry jako Geralt? Analitycy z Noble Securities w to wierzą i podpierają swoje twierdzenia konkretnymi liczbami. Pomysł na DLC jako pomost fabularny i starter kampanii pod W4 jest naprawdę fascynujący i strategicznie mądry. Jednak póki nie usłyszymy „Witajcie ponownie w świecie Wiedźmina” z ust samego CD Projektu, traktujmy to jako niezwykle prawdopodobną, ale jednak wciąż tylko zapowiedź. Na pewno warto jednak mieć ten maj 2026 z tyłu głowy. Coś mi mówi, że może to być bardzo ciekawy miesiąc dla fanów białowłosego wilka.

    Źródła

  • Nowy Sapkowski na głównej scenie: LXXXV Wrocławskie Spotkania z Fantastyką już za chwilę

    Nowy Sapkowski na głównej scenie: LXXXV Wrocławskie Spotkania z Fantastyką już za chwilę

    No i stało się. Za chwilę, a konkretnie 22 stycznia, odbędzie się już osiemdziesiąta piąta, wyobrażacie sobie, edycja Wrocławskich Spotkań z Fantastyką. To całkiem spora liczba, prawda? Tym razem organizatorzy postawili na pewność – na tapet trafi najnowsza książka Andrzeja Sapkowskiego, czyli „Rozdroże kruków”. Spotkanie zaplanowano na godziny od 19:00 do 21:30. I tutaj ważna informacja, która może niektórych ucieszyć, a innych zaskoczyć – wydarzenie odbędzie się wirtualnie. Dokładnie tak, wszyscy spotkamy się na kanale Discord.

    Organizatorzy, portal Fahrenheit, zapowiadają to z właściwym sobie, lekkim humorem. Cytuję: „Jesteśmy prostymi ludźmi. Pojawia się nowy Wiedźmin – czytamy nowego Wiedźmina”. To chyba trafnie oddaje nastrój wielu fanów, którzy od lat czekają na nowe opowieści z tego świata. I to właśnie ta nowość, „Rozdroże kruków”, będzie oficjalnym punktem wyjścia do rozmowy.

    Ale, i tu jest właśnie ciekawostka, nikt nie spodziewa się, że dyskusja ściśle ograniczy się tylko do tej jednej książki. Organizatorzy wyraźnie zaznaczają, że rozmowa może, a nawet powinna, „zmeandrować”. Uwielbiam to słowo, bo sugeruje swobodny, naturalny przepływ myśli. A kierunek tego przepływu? Cała saga o Wiedźminie, oczywiście. To oznacza, że pewnie padną pytania o seriale, komiksy i gry, które tak bardzo rozsławiły tę historię na świecie. Można się spodziewać porównań, opinii i, co nieuniknione wśród fanów, gorących dyskusji.

    Dla tych, którzy chcą się przygotować lub po prostu są ciekawi, Fahrenheit poleca swoją recenzję książki. Link do niej znajduje się w zapowiedzi wydarzenia. To dobry sposób, żeby wejść w klimat przed rozmową.

    Article image

    A jak dołączyć? Wszystko jest proste. Spotkanie odbędzie się na serwerze Discord, a link zapraszający to https://discord.com/invite/dtJM6zc2kr. Wystarczy kliknąć w odpowiednim momencie. To fajne rozwiązanie, bo pozwala uczestniczyć osobom z całej Polski, a nawet z zagranicy, bez konieczności podróży do Wrocławia. Wirtualny format ma swoje ogromne plusy, szczególnie teraz.

    Czego więc można się spodziewać po tym spotkaniu? Myślę, że przede wszystkim dobrej, merytorycznej rozmowy w miłym towarzystwie. To nie będzie oficjalny wywiad z autorem, ale spotkanie fanów dla fanów. Można podzielić się pierwszymi wrażeniami z lektury, wymienić spostrzeżeniami na temat tego, jak nowa powieść wpisuje się w znany już uniwersum, albo porozmawiać o tym, jak różne medium – książka, gra, film – opowiada tę samą historię.

    To już 85. takie spotkanie. Sam fakt, że cykl przetrwał tyle edycji, mówi sam za siebie. Świadczy o żywej, zaangażowanej społeczności miłośników fantastyki w Polsce. A wybór Sapkowskiego na początek roku? To strzał w dziesiątkę, który z pewnością przyciągnie wielu uczestników. Jeśli więc macie ochotę porozmawiać o „Rozdrożu kruków”, lub po prostu posłuchać, co inni myślą o świecie Wiedźmina, warto zarezerwować sobie wieczór 22 stycznia. Wystarczy komputer i połączenie z internetem. Może się okazać, że te dwie i pół godziny minie naprawdę szybko.

    Źródła