Kategoria: Literatura

  • Sanderson bije rekordy, a Sapkowski? Porównanie dwóch światów fantasy

    Sanderson bije rekordy, a Sapkowski? Porównanie dwóch światów fantasy

    Brandon Sanderson, amerykański gigant fantasy, ponownie przypomniał o swoim spektakularnym sukcesie. Jego historyczna zbiórka crowdfundingowa na platformie Kickstarter, która zakończyła się w marcu 2022 roku, pozwoliła mu zgromadzić zawrotną kwotę ponad 41 milionów dolarów na wydanie czterech „sekretnych powieści”. Fani w niespełna 35 minut przekroczyli początkowy cel miliona dolarów, a finalna suma, wynosząca 41 756 818 dolarów, bije wszelkie rekordy w tej kategorii. Ta wiadomość elektryzuje świat literatury fantastycznej, ale mimowolnie skłania też do refleksji nad rodzimym podwórkiem i jego najjaśniejszą gwiazdą – Andrzejem Sapkowskim oraz jego dziełem, światem Wiedźmina.

    Fenomen crowdfundingu a tradycyjny model wydawniczy

    Sukces Sandersona jest niepodważalnym dowodem siły bezpośredniej relacji z fanami i nowoczesnych modeli finansowania twórczości. Pisarz, znany z cyklu „Archiwum Burzowego Światła”, zamiast korzystać z usług tradycyjnego wydawcy, postanowił samodzielnie opublikować cztery powieści, nad którymi pracował w tajemnicy przez ostatnie lata. Reakcja społeczności była natychmiastowa i niezwykle entuzjastyczna.

    To podejście kontrastuje z klasyczną ścieżką, jaką przeszedł Andrzej Sapkowski. Saga o wiedźminie Geralcie z Rivii zdobywała świat krok po kroku, zaczynając od opowiadań w magazynie „Fantastyka”, przez kolejne tomy wydawane przez superNOWĄ, aż po globalną eksplozję popularności za sprawą gier studia CD Projekt RED. Sapkowski nie potrzebował Kickstartera, by stworzyć kultowe uniwersum, ale model Sandersona pokazuje, jak bardzo zmienił się krajobraz wydawniczy i jaką władzę mają dziś czytelnicy, gotowi finansować twórczość ukochanych autorów z góry.

    Rytm publikacji: pisarz-robot kontra mistrz opowieści

    Jednym z powodów zachwytu fanów Sandersona jest jego legendarne wręcz tempo pracy i niemal przemysłowa regularność w wydawaniu kolejnych, obszernych tomów. Ogłoszenie czterech książek naraz to dla niego chleb powszedni. Ten kontrast często przywoływany jest w internecie w zestawieniu z autorami, którzy każą czytelnikom czekać na kontynuacje latami.

    A gdzie w tym porównaniu znajduje się Sapkowski? Polski mistrz fantasy główną sagę o wiedźminie (od „Krwi elfów” do „Pani Jeziora”) napisał w stosunkowo krótkim czasie, między 1994 a 1999 rokiem. Od tamtej pory skupił się na innych projektach, takich jak Trylogia Husycka, a do świata Geralta powrócił jedynie z jedną, samodzielną powieścią – „Sezonem burz” w 2013 roku. Jego podejście jest zatem inne: stawia nie na ilość, lecz na dopracowanie każdej historii i zamknięcie cyklu w satysfakcjonującej całości. Obie filozofie mają swoich zagorzałych zwolenników. Dla jednych nieustanny dopływ nowych treści jest esencją fandomu, dla innych najwyższą wartością pozostaje spójna, przemyślana i niepospieszna opowieść, taka jak saga o Ciri i Geralcie.

    Adaptacje: góry pieniędzy a dziedzictwo popkultury

    Adaptacje: góry pieniędzy a dziedzictwo popkultury
    Źródło: images.gram.pl

    Sukces finansowy Sandersona jest oszałamiający, warto jednak spojrzeć na szerszy kontekst komercyjny. W 2022 roku, po sukcesie zbiórki, ogłoszono, że studio filmowe DMG Entertainment nabyło prawa do adaptacji większości książek z uniwersum Cosmere. Otworzyło to drogę do potencjalnych produkcji na wielką skalę, które mają szansę trafić do masowej, globalnej publiczności.

    I tu znów nasuwa się porównanie do Wiedźmina. Świat Sapkowskiego już dawno przekroczył granice literatury. Stał się globalnym fenomenem głównie za sprawą trylogii gier RPG od CD Projekt RED, a zwłaszcza przełomowego „Wiedźmina 3: Dziki Gon”, który sprzedał się w dziesiątkach milionów egzemplarzy. Do tego dochodzi serial Netfliksa z Henrym Cavillem, a później Liamem Hemsworthem w roli Geralta. Choć serialowa adaptacja spotkała się z mieszanym przyjęciem wiernych fanów książek, to bezsprzecznie utrwaliła markę „Wiedźmin” w globalnej popkulturze.

    Sanderson dopiero zaczyna tę drogę, podczas gdy uniwersum Sapkowskiego jest już dojrzałym, wieloplatformowym gigantem. Sukces Kickstartera to ogromna kwota, ale przychody z gier, merchandisingu i licencji Netfliksa dla świata Wiedźmina są prawdopodobnie o rzędy wielkości wyższe. Pokazuje to dwie różne ścieżki: jedną budowaną od podstaw przez bezpośrednie wsparcie fanów, a drugą, która wybuchła globalnie dzięki przełomowej adaptacji interaktywnej.

    Dwa modele, jeden cel: oddani fani

    Dwa modele, jeden cel: oddani fani
    Źródło: images.gram.pl

    Mimo różnic w tempie pracy, modelu wydawniczym czy ścieżce adaptacyjnej, obu autorów łączy najważniejsza rzecz: niezwykle oddana i zaangażowana społeczność. Fani Sandersona masowo finansują jego projekty, śledzą każdy wpis na blogu i analizują systemy magii w jego książkach. Fani Sapkowskiego od lat toczą zażarte dyskusje o kanonie oraz losach Ciri i Yennefer, porównują książki z grami i serialem, a cytaty z „Miecza przeznaczenia” czy „Wieży Jaskółki” żyją własnym życiem w memach i dyskusjach.

    Sanderson zaskakuje i raduje swoich czytelników liczbą nowych treści. Sapkowski podbił ich serca głębią bohaterów, moralnymi dylematami i niepowtarzalnym stylem, który łączy słowiański folklor z europejską tradycją fantasy. Obaj, na swój sposób, zdefiniowali dla pokoleń czytelników, czym może być współczesna fantastyka.

    Podsumowanie

    Informacja o rekordowej zbiórce Brandona Sandersona to dobra okazja, by docenić dynamikę współczesnego rynku fantasy i różnorodność dróg do sukcesu. Pokazuje ona siłę społeczności i nowych modeli dystrybucji. Jednocześnie, patrząc z polskiej perspektywy, utwierdza w przekonaniu, jak niezwykłym i trwałym osiągnięciem jest dzieło Andrzeja Sapkowskiego.

    Wiedźmin nie potrzebował Kickstartera, by podbić świat. Zrobił to dzięki sile opowieści, która najpierw porwała polskich czytelników, a następnie – przetworzona przez wizjonerów z CD Projekt RED – zdobyła serca graczy na całym globie. Dziś Geralt z Rivii, Ciri, Yennefer i Vesemir są postaciami rozpoznawalnymi na każdym kontynencie. I choć Sanderson bije właśnie kolejne rekordy, to dziedzictwo sagi o wiedźminie pozostaje niepodważalne i wciąż żywe, w oczekiwaniu na kolejne rozdziały – być może nawet te pisane przez samego Mistrza Andrzeja.

  • The Blood of Dawnwalker: Nadzieja Polskiego RPG w 2026 Roku

    The Blood of Dawnwalker: Nadzieja Polskiego RPG w 2026 Roku

    Studio Rebel Wolves, złożone z weteranów pracujących nad serią Wiedźmin, zapowiedziało swoją nową grę RPG, "The Blood of Dawnwalker". Tytuł, który ma zadebiutować w 2026 roku, budzi ogromne zainteresowanie graczy, czego dowodem jest milion dodanych gier do list życzeń. Deweloperzy obiecują mroczne fantasy z naciskiem na fabułę i reagujący świat.

    Kluczowe Informacje

    • Gra "The Blood of Dawnwalker" od studia Rebel Wolves ukaże się w 2026 roku.
    • Tytuł jest tworzony przez doświadczonych deweloperów, którzy pracowali przy "Wiedźminie 3".
    • Gra zaoferuje mroczny świat fantasy, rozbudowaną narrację i mechaniki reagujące na wybory gracza.
    • Potwierdzono obecność rozbudowanych wątków romansowych oraz nieliniowego działania głównego antagonisty.
    • Deweloperzy zaprezentowali nowy, klimatyczny zwiastun i główny motyw muzyczny gry.

    Mroczny Świat i Reagująca Fabuła

    "The Blood of Dawnwalker" przeniesie graczy do mrocznego, autorskiego świata fantasy, który ma być pierwszą częścią większego uniwersum. Twórcy kładą nacisk na dojrzałą opowieść, w której kluczową rolę odgrywać będą konflikty, przemiany bohaterów i ciężar podejmowanych decyzji. Zapowiedziano, że fabuła będzie nieliniowa i będzie długofalowo reagować na działania gracza. Szczególnie interesująco zapowiada się mechanika nieliniowego funkcjonowania głównego antagonisty, wampira Brencisa, który będzie modyfikował świat gry i reagował na poczynania gracza, wysyłając za nim pościgi czy wprowadzając blokady w miastach.

    Rozbudowane Relacje i Wyzwania

    Mateusz Tomaszkiewicz, główny projektant questów z "Wiedźmina 3", ujawnił, że w "The Blood of Dawnwalker" pojawią się rozbudowane wątki romansowe z wybranymi postaciami. Studio Rebel Wolves nie ujawniło jeszcze szczegółów na temat tych relacji. Gra ma również oferować wyzwania związane z byciem wampirem, w tym decyzje dotyczące posilania się krwią NPC, co wpłynie na rozwój fabuły.

    Wizualna i Dźwiękowa Uczta

    Nowy zwiastun gry, stworzony na silniku Unreal Engine 5, zachwyca szczegółowością lokacji i postaci, prezentując mroczną atmosferę świata. Od zamglonych lasów po monumentalne ruiny, wszystko to buduje ciężki i dojrzały klimat "dark fantasy". Uzupełnieniem wizualnej strony jest główny motyw muzyczny, skomponowany przez Nikolę Kołodziejczyka i wykonany przez Orkiestrę Kameralną Miasta Tychy, z wokalem Karoliny Matuszkiewicz i solówką skrzypcową Kacpra Malisza. Deweloperzy zapewniają, że w nadchodzących miesiącach gracze mogą spodziewać się kolejnych materiałów przybliżających rozgrywkę i fabułę.

    Perspektywy na Przyszłość

    Choć dokładna data premiery "The Blood of Dawnwalker" wciąż pozostaje tajemnicą, studio Rebel Wolves potwierdziło, że gra ukaże się w 2026 roku. Deweloperzy podkreślają, że priorytetem jest jakość i spójność projektu, a gra nie jest zagrożona przesunięciem na kolejne lata. Zainteresowanie tytułem jest ogromne, a jego twórcy mają nadzieję, że "The Blood of Dawnwalker" stanie się jednym z najważniejszych debiutów gatunku RPG w nadchodzących latach.

    Źródła

  • The Witcher’s 90s Game Dream: A Tale of „Absolute Idiocy” and Missed Opportunities

    The Witcher’s 90s Game Dream: A Tale of „Absolute Idiocy” and Missed Opportunities

    Choć światowy sukces serii gier o Wiedźminie kojarzony jest niemal wyłącznie z CD Projekt RED, historia cyfrowych przygód Geralta mogła zacząć się znacznie wcześniej. Już w połowie lat 90. polskie studio Metropolis Software podjęło próbę stworzenia gry na podstawie prozy Andrzeja Sapkowskiego. Projekt ten jednak nigdy nie ujrzał światła dziennego, a jego anulowanie było wynikiem serii niefortunnych decyzji i braku doświadczenia.

    Key Takeaways

    • W 1996 roku studio Metropolis Software uzyskało zgodę na stworzenie gry o Wiedźminie.
    • Anulowanie projektu było spowodowane "absolutnym idiotyzmem" – rozproszeniem sił na cztery gry jednocześnie.
    • Problemy finansowe zmusiły studio do współpracy z wydawcą TopWare Interactive.
    • Niemiecki wydawca nie widział potencjału w marce i postawił na inne gatunki.
    • Adrian Chmielarz, współzałożyciel Metropolis, nie żałuje decyzji, ciesząc się z sukcesu CD Projekt RED.

    The Genesis of a Lost Project

    Pomysł na grę o Wiedźminie zrodził się podczas spotkania Adriana Chmielarza, współzałożyciela Metropolis Software, z Andrzejem Sapkowskim na jednym z konwentów. Pisarski wyraził zgodę na stworzenie gry, a studio rozpoczęło prace nad ambitną przygodówką w trójwymiarze. Niestety, entuzjazm nie szedł w parze z rozsądnym planowaniem.

    The "Absolute Idiocy" of Spreading Too Thin

    Adrian Chmielarz sam określa decyzje studia jako "absolutny idiotyzm". Zamiast skupić się na jednym, dużym projekcie, jakim była gra o Wiedźminie, Metropolis Software rozproszyło swoje siły, rozpoczynając prace nad czterema różnymi tytułami jednocześnie. Takie podejście szybko doprowadziło do problemów finansowych i postawiło studio na krawędzi bankructwa.

    The Publisher’s Decision

    Sytuację studia uratować miała umowa z niemieckim wydawcą, TopWare Interactive. Inwestor zgodził się sfinansować produkcję, ale narzucił swoje warunki: studio musiało wybrać projekty, które rokowały na rynku, a resztę anulować. Chmielarz chciał kontynuować prace nad Wiedźminem, jednak przedstawiciele TopWare nie widzieli potencjału w tej polskiej marce, zwłaszcza na swoim rodzimym rynku. Nie znali twórczości Sapkowskiego i nie obchodziły ich jego książki – liczyły się przede wszystkim sprzedażowe wyniki.

    Strategy Over Geralt

    Wydawca podjął decyzję opartą na analizie rynku. Strategie czasu rzeczywistego cieszyły się wówczas dużą popularnością w Niemczech, dlatego to właśnie ten gatunek otrzymał priorytet. Wiedźmin ustąpił miejsca grze RTS, która gwarantowała szybszy zwrot z inwestycji. Chmielarz przyznaje, że choć chciał zachować grę o łowcy potworów, wydawca był nieugięty.

    A Happy Ending for the Franchise

    Choć skasowanie gry Metropolis Software było bolesne dla twórców, paradoksalnie mogło wyjść całej branży na dobre. Prawa do marki trafiły ostatecznie do CD Projekt RED, co zaowocowało jedną z najlepszych serii RPG w historii. Adrian Chmielarz nie żałuje tamtej decyzji, ciesząc się, że Wiedźmin trafił w ręce studia, które stworzyło grę na miarę swoich marzeń i odniosło światowy sukces.

    Sources

  • Sapkowski nie odpuszcza. Obiecuje nową książkę, a nieśmiało wskazuje na Georga R.R. Martina

    Sapkowski nie odpuszcza. Obiecuje nową książkę, a nieśmiało wskazuje na Georga R.R. Martina

    No i mamy to. Po latach spekulacji, milczenia i pytań w rodzaju „czy to już koniec?”, Andrzej Sapkowski w końcu dał fanom konkretną odpowiedź. I jest dobra, choć wymagająca sporej dawki cierpliwości. Podczas 9. Festiwalu Książki w Opolu, który odbył się w dniach 6-8 czerwca, twórca Geralta z Rivii potwierdził, że pisze kolejną książkę.

    Ale, ale. Tu pojawia się pierwsze ważne zastrzeżenie. Sapkowski nie zdradził absolutnie nic o fabule. Gdy zapytano go, czy będzie to nowa historia o Wiedźminie, czy może kontynuacja jego historycznych zainteresowań (jak świetna trylogia husycka), odpowiedział po prostu: „Nie powiem”. Typowy Sapkowski, prawda? Zawsze lubił zostawić czytelnika z lekkim niedosytem i masą pytań.

    Article image

    Co jednak jest naprawdę ciekawe, to kontekst tej zapowiedzi. Autor nie omieszkał odnieść się do sytuacji innego giganta fantasy, którego zapewne dobrze zna. Mowa o Georgu R.R. Martinie, twórcy „Pieśni Lodu i Ognia”. Sapkowski, jak donoszą źródła z festiwalu, miał wyraźnie zaznaczyć, że w odróżnieniu od amerykańskiego kolegi po fachu, on swoje obietnice traktuje poważnie. Podobno padło nawet charakterystyczne stwierdzenie: „jak mówię, że coś napiszę, to napiszę”.

    I wiecie co? Trudno się z tym nie zgodzić. Martin od lat zmaga się z pisaniem „Wichrów Zimy”, a fani czekają już ponad dekadę. Sapkowski, choć też nie należy do najszybszych pisarzy, w międzyczasie wydał „Sezon burz” i zeszłoroczne „Rozdroże kruków”. To nie jest tak, że jego biurko zarasta kurzem.

    Aha, i tu dochodzimy do drugiego, mniej optymistycznego aspektu tej zapowiedzi. Nowa książka nie ukaże się szybko. Sapkowski szacuje powstanie nowej książki w ciągu 3-4 lat.[1][3] Tak, dobrze przeczytaliście. Całą dekadę. To trochę przygnębiające, ale z drugiej strony, lepiej wiedzieć, że coś jest w produkcji, niż żyć w niepewności. Sapkowski ma teraz 77 lat, więc zdaje sobie sprawę z upływającego czasu. Jak sam żartobliwie przyznał, do pisania motywuje go chęć „robienia na złość ludziom, którzy myślą, że po 70-tce nie powinno się już nic robić”. Drugim powodem ma być trening umysłu, by uniknąć sklerozy. Trudno o bardziej praktyczne podejście.

    Article image

    Co możemy się spodziewać po tej nowej pozycji? Cóż, ostatnie „Rozdroże kruków” skupiało się na młodzieńczych latach Geralta i nie było zbyt obszerne. Niektórzy fani narzekali na jego objętość. Być może następna książka będzie bardziej rozbudowana. A może Sapkowski zaskoczy nas zupełnie nowym światem? Tego po prostu nie wiemy.

    Nie da się też ukryć, że ta zapowiedź to delikatne, ale wyraźne, nawiązanie do sytuacji Martina. Polski pisarz rozumie trudności kolegi – w jednych z doniesień przyznał, że gdyby ekranizacja wyprzedziła fabułę jego książek, też mógłby stracić motywację. Ale jednocześnie podkreślił, że dla niego słowo ma znaczenie. To trochę tak, jakby mówił: „patrzcie, każdy ma swoje tempo, ale ja jednak kończę to, co zacząłem”.

    Czy zatem za dziesięć lat będziemy trzymać w rękach nowego Sapkowskiego? Jeśli wierzyć jego deklaracjom – tak. A co do Martina? Cóż, może do tego czasu i „Wichry Zimy” wreszcie ujrzą światło dzienne. Świat fantasy byłby wtedy podwójnie wygrany. Na razie jednak polscy fani mogą spać spokojniej. Ich ulubiony autor nie odkłada pióra na półkę. Po prostu robi to po swojemu, bez pośpiechu, ale z charakterystycznym dla siebie uporem. I, co najważniejsze, z obietnicą, której zamierza dotrzymać.

    Źródła

  • Młody Geralt w kolejnym Wiedźminie? Nowa książka Sapkowskiego budzi wielkie pytania

    Młody Geralt w kolejnym Wiedźminie? Nowa książka Sapkowskiego budzi wielkie pytania

    No więc, sprawa jest taka: świat Wiedźmina właśnie dostał nowy, bardzo ciekawy element. A wszystko przez Andrzeja Sapkowskiego, który po latach wraca do pisania o Geralcie. Jego najnowsza książka, 'Rozdroże Kruków’, to prequel. Skupia się na bardzo młodym, osiemnastoletnim wiedźminie, który dopiero co opuścił mury Kaer Morhen i wyrusza w swoją pierwszą, samodzielną wyprawę. Polski debiut wersji papierowej miał miejsce 29 listopada 2024, wersja e-book ukazała się 1 grudnia 2024., a globalna premiera anglojęzycznego wydania 'Crossroads of Ravens’ zaplanowana jest na 30 września 2025 roku.

    To nie jest jakaś poboczna opowiastka. To pełnoprawna powieść z kanonu, która pokazuje nam Geralta, jakiego właściwie nie znamy. Niezbyt doświadczonego, mierzącego się nie tylko z potworami, ale też z ludźmi i własnymi moralnymi wyborami. Towarzyszy mu w tym doświadczony wiedźmin, Preston Holt. Sam pomysł jest naprawdę świetny, bo pozwala zajrzeć w przeszłość postaci, której losy zdawały się już zamknięte.

    I teraz, tutaj robi się naprawdę interesująco. Bo co ma do tego CD Projekt RED, studio pracujące nad kolejną grą z tej serii? Okazuje się, że całkiem sporo. Philipp Weber, który w CDPR odpowiada za narrację, niedawno opublikował w sieci zdjęcie stosu przeczytanych książek. Wśród nich była właśnie nowa książka Sapkowskiego. Kiedy fan zapytał go, czy studio weźmie pod uwagę tę nową pozycję przy tworzeniu gry, Weber odpowiedział dość znacząco.

    Nie ujawnił oczywiście konkretów – co zrozumiałe, gry są wciąż w produkcji – ale przypomniał pewien precedens. Chodzi o powieść 'Sezon burz’, która wyszła już po sukcesie gier. Elementy z tej książki, jak chociażby postać Lyty Neyd, ostatecznie trafiły do dodatku 'Serca z Kamienia’ do Wiedźmina 3. Weber zasugerował, że podobna sytuacja może mieć miejsce teraz. To nie jest żadna oficjalna deklaracja, ale bardzo wyraźna wskazówka, że twórcy gry nie tylko czytają nową literaturę, ale też aktywnie rozważają, jak mogą ją wykorzystać.

    Geralt w mrocznym fantasy świecie

    Co to właściwie oznacza? Hmm, warto to rozłożyć na czynniki pierwsze. Przede wszystkim, nikt nie mówi, że w nowej grze zagramy jako osiemnastoletni Geralt. To mało prawdopodobne. CD Projekt RED wyraźnie zaznacza, że nowa odsłona rozpocznie nową sagę. Raczej chodzi o coś innego – o inspiracje, nawiązania, drobne wątki lub postacie. Studio ma historyczną tendencję do trzymania się kanonu literackiego i wplatania go w swoją interaktywną opowieść. 'Rozdroże Kruków’ dostarcza im teraz świeżego, autoryzowanego przez samego Sapkowskiego, materiału źródłowego.

    Możemy sobie więc wyobrazić, że w grze pojawią się retrospekcje, aluzje do przygód z młodości, czy może jakiś drugoplanowy bohater związany z tamtym okresem. A może po prostu pewne motywy czy moralne dylematy, z którymi mierzył się młody wiedźmin, znajdą swoje echo w nowej fabule. To byłoby bardzo eleganckie posunięcie, które zadowoliłoby zarówno weteranów znających książki, jak i graczy, którzy wiedzę czerpią głównie z poprzednich części cyfrowej trylogii.

    Co jest w tym wszystkim naprawdę wyjątkowe? To rzadka sytuacja, kiedy nowa, kanoniczna książka wychodzi niemal równolegle z pracą nad gigantyczną produkcją gamingową w tym samym uniwersum. Zwykle jest tak, że gry adaptują istniejący już, zamknięty materiał. Tutaj mamy dynamiczną wymianę – Sapkowski poszerza świat, a game developerzy mogą na bieżąco obserwować ten rozwój i się nim inspirować. To trochę tak, jakby dwa wielkie strumienie tej samej opowieści płynęły obok siebie i czasem się mieszały.

    Dla nas, fanów, to świetna wiadomość. Po pierwsze, mamy nową książkę do przeczytania. Po drugie, wiemy, że twórcy gry podchodzą do źródła z szacunkiem i uwagą. A po trzecie, dostajemy olbrzymie pole do spekulacji. Które elementy z 'Rozdroży Kruków’ chcielibyście zobaczyć w grze? Może to postać Prestona Holta? Albo jakieś konkretne miejsce, w którym Geralt bywał za młodu? A może po prostu klimat niepewności i pierwszych, trudnych wyborów?

    Jedno jest pewne: świat Wiedźmina wcale nie stoi w miejscu. Sapkowski znów go ożywia na kartach książki, a CD Projekt RED przygotowuje grunt pod kolejną, wielką przygodę. A fakt, że ci twórcy się obserwują i czerpią od siebie nawzajem, może dać nam coś naprawdę wyjątkowego. Czekamy z niecierpliwością, na oba te projekty.

    Źródła