Minął już ponad tydzień od premiery Marathonu, a analitycy wskazują, że najnowsza strzelanka Bungie ma poważne trudności z osiągnięciem rentowności. Gra zebrała pozytywne recenzje, jednak liczby pokazują, że do wyjścia na zero potrzeba sprzedać jeszcze kilka milionów egzemplarzy.
Kluczowe fakty
- Marathon znalazł na Steamie około 911-975 tysięcy nabywców, a łącznie z konsolami może mieć ponad 4,1 miliona kopii.
- Budżet produkcji wyniósł nawet 250 milionów dolarów, a cenę detaliczną obniżono do 40 dolarów zamiast standardowych 70.
- Aby gra wyszła na zero, Bungie musi sprzedać od 12 do 15 milionów egzemplarzy, co wynika z obliczeń społeczności.
- Pomimo krytyki, Marathon cieszy się 88% pozytywnych recenzji na Steamie.
Szacunki kontra rzeczywistość
Na razie brak jest oficjalnych danych sprzedażowych. Analitycy z platform Gamalytic i PlayTracker szacują, że na samym Steamie Marathon trafił do około 911-975 tysięcy graczy. To przyzwoite liczby, ale warto zauważyć, że Bungie historycznie lepiej radziło sobie na konsolach.
Na przykład w Destiny 2, na początku marca 78% użytkowników grało na PlayStation i Xboksie. Gdyby ten stosunek przełożyć na Marathon, mogłoby to oznaczać dodatkowe 3,2 miliona kopii na konsolach. Łącznie dałoby to ponad 4,1 miliona sprzedanych egzemplarzy.
Jednakże, sytuacja jest bardziej skomplikowana.
Matematyka, która nie kłamie

Produkcja Marathonu kosztowała podobno nawet 250 milionów dolarów. To znaczna kwota, zwłaszcza że Bungie, we współpracy z Sony, zdecydowało się na ryzykowną strategię cenową. Zamiast standardowych 70 dolarów, gra została wyceniona na 40. Powód? Rynek sieciowych strzelanek jest nasycony, a konkurencja często oferuje swoje tytuły za darmo.
Niższa cena oznacza mniejszy przychód z każdej kopii. Społeczność przeprowadziła własne wyliczenia, które wskazują, że aby Marathon wyszedł na zero, Bungie musi sprzedać od 12 do 15 milionów egzemplarzy.
To oznacza, że potrzebne jest jeszcze dziesięć milionów więcej niż dotychczasowe szacunki.
Cień wiszący nad Bungie

Ironią jest to, że Marathon nie jest złą grą. Na Steamie pozytywne recenzje stanowią 88% spośród blisko 23 tysięcy opinii. Problem polega na tym, że same oceny nie wystarczą, aby zadowolić Sony. Japoński gigant zainwestował ponad 3 miliardy dolarów w przejęcie studia i oczekuje, że inwestycja zacznie przynosić zyski.
Jeśli Marathon nie spełni oczekiwań finansowych, konsekwencje dla Bungie mogą być poważne. Spekuluje się o możliwych dużych zmianach w studiu. Najbliższe tygodnie będą kluczowe – nie tylko dla samej gry, ale i dla przyszłości zespołu odpowiedzialnego za Halo i Destiny.
Sytuacja przypomina historię Concorda, chociaż wyniki Marathonu są na razie lepsze od tamtej katastrofy. Wciąż jednak daleko im do poziomu, który zadowoliłby wydawcę.
Co dalej z extraction shooterem?
Marathon trafił na rynek w trudnym momencie. Gatunek extraction shooterów ma już uznanych graczy, takich jak Escape from Tarkov czy Hunt: Showdown. Nawet Arc Raiders, który wielu skreślało, zdołał utrzymać solidną bazę użytkowników.
Pytanie brzmi, czy Marathon znajdzie swoją niszę i czy Bungie przyciągnie nowych graczy w kolejnych tygodniach. Na razie liczby sugerują, że droga do 15 milionów kopii będzie długa i wyboista, a Sony nie słynie z cierpliwości wobec projektów, które nie przynoszą zysków.

