Tag: CD projekt RED

  • Nowy dodatek do Wiedźmina 3? Plotki wskazują na ogromne rozszerzenie Velen i pomost do czwartej części

    Nowy dodatek do Wiedźmina 3? Plotki wskazują na ogromne rozszerzenie Velen i pomost do czwartej części

    Od kilku tygodni społeczność graczy żyje plotkami o potencjalnym, nowym dodatku do Wiedźmina 3: Dziki Gon. Choć CD Projekt Red nie potwierdził oficjalnie żadnych planów, doniesienia z wiarygodnych źródeł branżowych są na tyle spójne, że trudno je zignorować. Według nich, zamiast egzotycznej Zerrikanii, czeka nas powrót do błotnistych równin Velen – ale w zupełnie nowej, rozszerzonej odsłonie.

    Co więcej, ten dodatek miałby pełnić kluczową rolę narracyjną. Jego zadaniem jest płynnie połączyć historię z trzeciej części z nowym rozdziałem sagi, czyli nadchodzącym Wiedźminem 4. To nie byłaby więc jedynie sentymentalna podróż, ale istotny krok w rozwoju całego uniwersum.

    „Pod samym nosem”: Dlaczego Velen to logiczny wybór?

    Wcześniejsze spekulacje fanów snuły wizje o dalekich krainach, takich jak Zerrikania. Insiderzy jednak studzą te emocje. Polski komentator branżowy miał stwierdzić, że gracze „szukają zbyt daleko”. Prawda ma być „tuż pod ich nosem”. To wyraźna wskazówka, że centrum nowej zawartości będzie właśnie Velen oraz przyległe tereny Temerii i Redanii.

    To bardzo pragmatyczne posunięcie ze strony CD Projekt Red. Studio jest obecnie w pełni zaangażowane w rozwój Wiedźmina 4 (o kryptonimie Polaris). Tworzenie zupełnie nowego regionu od zera wymagałoby ogromnych nakładów czasu i zasobów. Rozbudowa istniejącego już Velen pozwala na kreatywne „przemiksowanie” i ulepszenie posiadanych zasobów – krajobrazów, modeli budynków, czy nawet systemów pogodowych.

    Efekt? Możemy dostać masywną ekspansję, która będzie czuć się jak nowy, obszerny region, ale bez obciążania głównego zespołu pracującego nad kolejną odsłoną. To strategia „wygrana-wygrana”: fani otrzymują nową, dużą porcję treści w ukochanej grze, a studio efektywnie zarządza swoimi siłami.

    Narracyjny pomost: Co łączy Velen z Kovir?

    Najciekawszym aspektem tych doniesień jest narracyjna funkcja dodatku. Ma on stanowić pomost między wydarzeniami z Dzikiego Gonu a nową grą. Wiadomo już, że Wiedźmin 4 przeniesie akcję do królestw północy – według plotek mogłyby to być Kovir i Poviss. Jak jednak dojdziemy od zniszczonej wojną Temerii do tych bogatych, północnych krain?

    Tutaj plotki rozgałęziają się. Jedna z głównych teorii skupia się na Ciri. Dodatek mógłby pokazać, jak po wydarzeniach z gry (w zależności od wyborów gracza) Ciri oficjalnie staje się wiedźminem i wyrusza w świat. Jej podróż na północ, być może śladem nowych zagrożeń lub zleceń, naturalnie wprowadziłaby graczy w nowe realia. Inne scenariusze mogą dotyczyć odbudowy Białego Sadu, politycznych intryg w ocalałych fragmentach Redanii, czy konsekwniej wojny z Dzikim Gonem.

    Niezależnie od szczegółów, rozszerzenie Velen daje idealną przestrzeń, by te wątki rozwinąć. To region, który najbardziej ucierpiał podczas wojny, miejsce, gdzie wciąż czuć chaos i pustkę po upadku starych władz. To żyzny grunt dla nowych historii, które wyjaśnią, jak świat ewoluował w kierunku tego, który zobaczymy w Wiedźminie 4.

    Kiedy i za ile? Kalendarz i cena

    Jeśli wierzyć analitykom branżowym, na oficjalną premierę musimy poczekać. Wskazywane okienko premiery to rok 2026, co zbiegłoby się z 11. rocznicą premiery podstawowej gry. To dość odległa data, ale wpisuje się w szerszy plan CD Projekt Red.

    Jeśli chodzi o cenę, spekuluje się, że ekspansja mogłaby kosztować około 30 dolarów. To poziom cenowy zbliżony do legendarnych już dodatków Serca z Kamienia i Krew i Wino, które wyznaczyły nowy standard treści DLC. Biorąc pod uwagę zakres prac – remiks i rozbudowa ogromnego regionu – ta cena wydaje się prawdopodobna.

    Co ważne, prace nad tym dodatkiem prawdopodobnie nie angażują głównego zespołu CDPR. Plotki mówią, że rozwój mógłby być prowadzony przez inne studio, na przykład Fool’s Theory, pod nadzorem macierzystej firmy. To kolejny dowód na to, jak CD Projekt Red chce odciążyć zespół Polaris, by mógł skupić się na przyszłości serii.

    Co wiemy na pewno? Stan oficjalny

    W całym tym szumie trzeba zachować zdrowy rozsądek. CD Projekt Red nie potwierdził istnienia tego dodatku. Jednak w jednym z komunikatów finansowych padła intrygująca wzmianka o „nowej treści” zaplanowanej na 2026 rok, którą analitycy interpretują jako potencjalną dużą ekspansję do Wiedźmina 3. Nie jest to jednak oficjalne potwierdzenie.

    Wiemy też, że na 2026 rok przesunięto jedną, ostatnią dużą aktualizację do Wiedźmina 3 – wsparcie modów cross-platform. Jej opóźnienie z końca 2025 roku może sugerować, że studio chce zgrać ten techniczny update z premierą większej, płatnej zawartości. Taki move ma sens marketingowy i logiczny.

    Podsumowanie: Powrót do korzeni z myślą o przyszłości

    Plotki o nowym DLC do Wiedźmina 3 brzmią nie tylko ekscytująco, ale i niezwykle logicznie. Pomysł na rozbudowę Velen zamiast tworzenia nowego regionu to mądre zarządzanie zasobami studia, które twardo stąpa po ziemi po lekcji z Cyberpunka. Narracyjna funkcja pomostu do Wiedźmina 4 nadaje całemu projektowi głębszy sens, sprawiając, że nawet po latach gra wciąż może wnosić coś istotnego do lore.

    Jeśli doniesienia się potwierdzą, czeka nas nie sentymentalna wycieczka, ale zasadniczy krok w opowieści o świecie Wiedźmina. To szansa, by zobaczyć, jak rany wojny po bitwie o Kaer Morhen zaczynają się zabliźniać, i co wyrasta na zgliszczach starych królestw. Rok 2026 to daleka data, ale perspektywa powrotu do ulepszonego, rozszerzonego Velen z nową, kluczową historią w tle, jest wartą każdych oczekiwań. Czas pokaże, czy plotki okażą się proroctwem.

  • Jak jedno zakończenie zmieniło przyszłość Wiedźmina: Historia kontrowersyjnej decyzji sprzed lat

    Jak jedno zakończenie zmieniło przyszłość Wiedźmina: Historia kontrowersyjnej decyzji sprzed lat

    Artur Ganszyniec, scenarzysta oryginalnego Wiedźmina z 2007 roku, przez lata był uważany za jednego z ojców sukcesu tej serii. Podczas jednej z niedawnych, długich sesji z grą, zdradził szczere wspomnienie. Ostatnie minuty gry, które zdefiniowały kierunek całej sekweli, nazwał „pomyłką”. Pomyłką, na którą on i jego zespół pisarzy nie mieli żadnego wpływu.

    To właśnie ta niezaplanowana przez twórców historii scena, w której Geralt przyjmuje zapłatę od króla Foltesta w Vizimie, a następnie broni go przed zamachowcem-wiedźminem, na lata zdeterminowała losy serii. Zamiast otwartego zakończenia, o którym marzyli scenarzyści, gra otrzymała mocno kierunkową sekwencję, która skutecznie „wypchnęła” Wiedźmina 2 w świat politycznych intryg i królobójstwa.

    Otwarte pytanie zamknięte decyzją zarządu

    Jak wspomina Ganszyniec w swoim komentarzu, zespół pisarzy chciał zakończyć grę w sposób refleksyjny i otwarty. Przed finałowym filmem animowanym widzimy serię statycznych ilustracji z narracją Dandeliona, które podsumowują losy Geralta w Vizimie. Punktem kulminacyjnym miało być właśnie to otwarte pytanie: „Co się później stało z wiedźminem?”. Miało to zostawić pole do popisu dla wyobraźni gracza i dać twórcom swobodę w kształtowaniu kolejnych przygód.

    Plany te legły w gruzach, gdy w ostatniej fazie produkcji, bez konsultacji z zespołem narracyjnym, zarząd CD Projektu zarządził dodanie dynamicznej, animowanej przerywniki. Scenariusz do niej powstał poza głównym nurtem prac nad historią.

    „Ktoś zdecydował, pewnie zarząd, że potrzebujemy animowanego zakończenia gry. Scenariusz do tego… powstał bez faktycznego udziału zespołu od historii. Więc byliśmy, wiecie, nie do końca skupieni na tym. I to był błąd, moim zdaniem” – tłumaczy scenarzysta.

    Dlaczego to takie ważne? Skutki dla „Wiedźmina 2”

    Ta pozornie drobna ingerencja miała kolosalne konsekwencje. Filmik nie tylko bezpośrednio odpowiadał na pytanie Dandeliona, ale też wiązał ręce twórcom kontynuacji. Wiedźmin 2: Zabójcy Królów musiał bowiem podjąć wątek rozpoczęty w tej sekwencji: zamach na Foltesta i zaangażowanie w niego drugiego wiedźmina.

    To właśnie dlatego druga część tak radykalnie odchodzi od bardziej osobistej, monster-huntingowej atmosfery debiutu, stawiając na mroczną polityczną grę o trony. Fabuła skupia się na śledztwie w sprawie królobójstwa, odsuwając na dalszy plan osobistą historię Geralta, jego relacje czy tajemnicę własnego pochodzenia.

    Paradoksalnie, ten narzucony zwrot okazał się komercyjnie znakomity. Wiedźmin 2 odniósł wielki sukces sprzedażowy, umacniając pozycję CD Projektu jako giganta branży. Ganszyniec nie kryje jednak, że był to kierunek narzucony odgórnie, a nie organiczna ewolucja pomysłów jego zespołu. Jego zdaniem, to właśnie brak takiego „kagańca” pozwolił później Wiedźminowi 3 na osiągnięcie jeszcze większej swobody i epickiego rozmachu, między innymi poprzez wprowadzenie historii Ciri.

    Czy przyszłe projekty naprawią „błąd”?

    Wielu fanów zastanawia się, czy przyszłe projekty podejmą tę historyczną kontrowersję. Czy twórcy kiedykolwiek skorygują zakończenie, by lepiej oddać pierwotną, otwartą wizję Ganszyńca i jego zespołu? Sam zainteresowany pozostaje jednak realistą i raczej wątpi, by tak się stało.

    „Miejmy nadzieję, że przyszłe gry będą naprawdę dobre” – powiedział, wyrażając ogólny optymizm co do rozwoju serii. Sugeruje to, że sam traktuje ówczesną decyzję jako zamkniętą kartę w historii franczyzy, element jej dziedzictwa, z którym – mimo wszystko – trzeba się pogodzić. To, co zostało uznane za błąd, stało się fundamentem jednej z największych serii RPG wszech czasów.

    Podsumowanie

    Historia nieznanego szerzej konfliktu wewnątrz CD Projektu Red przy okazji powstawania Wiedźmina to fascyujący przypadek studyjnej polityki i twórczej wizji zderzonej z decyzjami biznesowymi. Pokazuje, jak jedna, pozornie niewielka ingerencja w ostatniej chwili produkcji może zmienić trajektorię całej serii na lata.

    Wspomnienia Ganszyńca nie są wyrazem goryczy, a raczej szczerej refleksji nad procesem twórczym. To opowieść o tym, jak wielkie dzieła kultury pop często powstają w wyniku kompromisów, niespodziewanych zwrotów akcji i decyzji podejmowanych poza pokojem pisarzy. I choć Wiedźmin odniósł światowy sukces, to jego pierwsze kroki były naznaczone wyborem, który – jak przyznaje jeden z jego architektów – nie do końca był ich własny.

  • Dlaczego fani Wiedźmina 3 powinni wyczekiwać remaku Gothica? Oto korzenie RPG CD Projekt RED

    Dlaczego fani Wiedźmina 3 powinni wyczekiwać remaku Gothica? Oto korzenie RPG CD Projekt RED

    Jeśli zapytacie twórców z CD Projekt RED o inspiracje dla Wiedźmina, jedna nazwa powtarza się niezmiennie: Gothic. Ten kultowy tytuł z 2001 roku to nie tylko ciekawostka dla graczy w średnim wieku. To fundament, na którym zbudowano filozofię gier o Geralcie. A teraz, po niemal ćwierćwieczu, dostajemy szansę, by poznać go na nowo. Remake Gothica od studia Alkimia Interactive i wydawcy THQ Nordic ma premierę 5 czerwca 2026 roku. I dla fanów białowłosego zabójcy potworów może to być wydarzenie równie ważne, co czekanie na Wiedźmina 4.

    Krwiożercze DNA: jak Gothic ukształtował Wiedźmina

    Związek tych serii jest głębszy niż europejskie, średniowieczne fantasy z otwartym światem. To kwestia wspólnej filozofii projektowania, którą developerzy z CDPR otwarcie wielbili.

    • Bezkompromisowa, opowiadana historia.* Michał Madej, główny projektant pierwszego Wiedźmina, w rozmowie z IGN przeciwstawiał Gothica ówczesnemu Oblivion. Jego zdaniem, tam gdzie gra Bethesdy oferowała szeroki, ale "płytki" świat z luźno związaną fabułą, Gothic stawiał na nieliniową, lecz spójną narrację. "W Gothicu, jeśli ukończysz główną historię, prawdopodobnie odwiedziłeś wszystkie miejsca w grze" – mówił. Ta sama zasada przyświecała Wiedźminowi 3. Podążając za wątkami Geralta, naturalnie eksploruje się kluczowe lokacje kontynentu. Świat nie jest tłem – jest integralną częścią opowieści.

    • Podróż jako wyzwanie, a nie przerywnik.* Zarówno w Gothicu, jak i w grze o Geralcie, system szybkiej podróży był celowo ograniczony. W oryginale z 2001 roku na początku nie można się teleportować wcale, a później tylko między nielicznymi kamieniami. Wiedźmin 3 przyjął tę filozofię, pozwalając na podróż jedynie między odkrytymi drogowskazami. To zmusza do rzeczywistego podróżowania, do poznawania świata krok po kroku, z wszystkimi jego niebezpieczeństwami.

    • Świat, który żyje własnym życiem – i chce cię zabić.* Kolejnym wspólnym mianownikiem jest podejście do poziomów przeciwników. Gothic słynął z braku skalowania. Wysokopoziomowy troll czający się przy drodze był śmiertelnym zagrożeniem dla początkującego bohatera, dając namacalny cel do zdobycia mocy. Wiedźmin 3 (poza opcjonalnym skalowaniem) podąża tą samą drogą. Spotkanie z archigryfem na początku gry to niemal gwarantowana śmierć, co buduje autentyczne poczucie niebezpieczeństwa i satysfakcję z późniejszego powrotu jako silniejszego wojownika.

    Polski duch niemieckiej legendy

    Tu dochodzimy do fascynującej historii, która splotła losy tych gier. Przed powstaniem działu RED, CD Projekt zajmował się… lokalizacją Gothica na rynek polski. To nie był zwykły przekład. Firma zadbała o wysokiej jakości dubbing z udziałem znanych aktorów, co – w połączeniu z przystępną ceną – uczyniło z Gothica gigantyczny hit w Polsce. Sukces był tak duży, że zaskoczył nawet współzałożyciela oryginalnego studia Piranha Bytes, Björna Pankratza.

    • To dziedzictwo wraca.* THQ Nordic doskonale zdaje sobie sprawę z sentymentu polskich graczy. Film z zapowiedzią polskiego dubbingu do remaku zgromadził sześciokrotnie więcej wyświetleń niż wersja angielska. Producenci nie tylko zatrudnili część oryginalnych aktorów głosowych, ale i podkreślają wyjątkowość tej edycji. Jakub Rezmer, producent i reżyser dubbingu, stwierdził wprost: "To remake nad remake'ami. [Gothic] jest najbardziej polską z niepolskich gier". Dla pokolenia, które wychowało się na polskim głosie "Gildii Magów" czy "Obóz Starego Obozu", to niebywała wiadomość.

    Remake, nie reboot: co nowego, a co zostaje wierne?

    Alkimia Interactive (złożone w części z byłych developerów Piranha Bytes) stoi przed delikatnym zadaniem. Z jednej strony musi odświeżyć grę sprzed 25 lat. Z drugiej – nie może zniszczyć tego, co stworzyło jej kult.

    • Nowa powłoka, stara dusza.* Gra jest budowana od zera na silniku Unreal Engine 5, co oznacza radykalną poprawę grafiki, animacji i płynności poruszania się – aspektów, które dziś mogą odstraszać nowych graczy. Jednocześnie twórcy zapowiadają wierność "surowemu, niezapomnianemu czarowi" oryginału. Chodzi o specyficzną, posępną atmosferę kolonii karnej, brutalny język, uczucie bycia bezimiennym outsiderem w wrogim świecie i nieliniową progresję, w której każdy wybór ma konsekwencje.

    • Rozszerzenia, nie przeróbki.* Remake nie będzie kopią 1:1. Dodane zostaną nowe zadania, a istniejące – poszerzone, by wypełnić luki fabularne oryginału. Rozwijana ma być też sztuczna inteligencja NPC, być może z ich własnymi harmonogramami dnia, co jeszcze bardziej ożywi świat. Kluczowe elementy, jak brak skalowania poziomów czy znaczące wybory (które mogą doprowadzić nawet do zniszczenia całych lokacji), mają pozostać nienaruszone. To połączenie filozofii RPG z lat 2000. z nowoczesnym komfortem gry.

    • Można już spróbować.* Dla niecierpliwych już teraz dostępny jest darmowy pokazowy prolog na PC, PS5 i Xbox Series X/S. To samodzielna historia, która daje przedsmak klimatu i mechanik nadchodzącej pełnej gry.

    Czym zagrać i na co czekać?

    Premiera Gothic Remake zaplanowana jest na 5 czerwca 2026 roku na komputery PC oraz konsoly nowej generacji (PlayStation 5 i Xbox Series X/S). Gracze mogą już składać zamówienia na Edycję Kolekcjonerską w sklepie THQ Nordic. Będzie to ukoronowanie sześcioletniego procesu rozwoju, który jest debiutem studia Alkimia Interactive.

    Podsumowanie: podróż do źródeł

    Dla fanów Wiedźmina 3, którzy kochają go za głębię świata, mroczny klimat i poczucie, że ich decyzje naprawdę wpływają na rzeczywistość, Gothic Remake to coś więcej niż kolejna pozycja do odhaczenia. To szansa, by zagrać w grę, która zdefiniowała gust i ambicje ich ulubionych twórców. To podróż do korzeni europejskiego RPG, które dały nam Geralta z Rivii.

    Czekając na nowego Wiedźmina, możemy w 2026 roku zanurzyć się w świecie, który był jego pierwowzorem – odświeżonym technologicznie, lecz wiernym swojej surowej, nieprzebaczającej i absolutnie kultowej duszy. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, skąd w Wiedźminie wzięła się ta specyficzna, ponura magia, odpowiedź czeka za rogiem. Wystarczy wejść do Kolonii Kary.

  • Wiedźmin 3 wciąż żyje. Nowy dodatek w 2026 roku staje się coraz bardziej realny

    Wiedźmin 3 wciąż żyje. Nowy dodatek w 2026 roku staje się coraz bardziej realny

    Myśleliście, że Geralt z Rivii przeszedł już na zasłużoną emeryturę w Corvo Bianco? Cóż, ja też tak myślałem. Okazuje się jednak, że CD Projekt może mieć zupełnie inne plany, a miecze trzeba będzie ponownie naostrzyć szybciej, niż się spodziewaliśmy.

    Najnowsze wieści płyną prosto z dokumentów finansowych, a nie z marketingowych trailerów, co często jest nawet bardziej wiarygodnym źródłem. "Piotr Nielubowicz, CD Projekt RED's CFO, mentioned in a 2025 financial report that new content is planned for 2026, potentially impacting financial results; analysts interpret this as likely for The Witcher 3, though not officially confirmed."

    Co mówią liczby?

    To nie są tylko puste słowa rzucone na wiatr. Analitycy rynkowi wzięli te deklaracje pod lupę i wyciągnęli z nich konkretne wnioski. Retain as is, but add: "This is an analyst prediction, not an official announcement."

    Tutaj robi się naprawdę ciekawie, bo "Analyst Mateusz Chrzanowski estimates a price of around $30 for this potential add-on." Jeśli te wyliczenia są trafne, to nie mówimy tu o kilku nowych zbrojach czy zadaniu pobocznym na piętnaście minut. Taka cena sugeruje coś wielkości "Serc z Kamienia", a może nawet "Krwi i Wina".

    Kto to w ogóle robi?

    Możecie się zastanawiać, jak to możliwe, skoro główne siły CD Projekt RED pracują teraz nad nową sagą wiedźmińską (projekt Polaris) i kolejnym Cyberpunkiem. I tu wchodzi cały na biało wątek outsourcingu.

    Wiele wskazuje na to, że za projekt może odpowiadać studio Fool's Theory – sugerują doniesienia branżowe.

    Zachód słońca nad wiejską drogą otoczoną suchą trawą, z linią drzew i słupami energetycznymi w tle.

    To ma sens. Fool's Theory to ekipa, która zna ten silnik i ten świat (pracują też nad remakiem pierwszego Wiedźmina), więc oddanie im sterów nad nowym dodatkiem do "Trójki" wydaje się logicznym ruchem. Pozwoliłoby to "Redom" skupić się na przyszłych projektach, jednocześnie dając fanom coś konkretnego na otarcie łez w czasie oczekiwania na Wiedźmina 4.

    Czy to dobry ruch?

    Z biznesowego punktu widzenia? Genialny. Wiedźmin 3 wciąż sprzedaje się świetnie, a baza graczy jest gigantyczna. Wypuszczenie nowej przygody do gry, którą miliony ludzi mają już na dyskach, to niemal gwarantowany sukces finansowy.

    Co więcej, Remove or correct to: "Some industry insiders and sites claim to have known about potential plans for years." Wygląda na to, że CD Projekt chce utrzymać markę przy życiu w świadomości graczy, zanim nadejdzie zupełnie nowa generacja wiedźmińskich gier.

    Pozostaje nam czekać na oficjalne ogłoszenie, ale jeśli macie odinstalowanego Wiedźmina 3, to może warto zacząć powoli zwalniać miejsce na dysku. Rok 2026 zapowiada się na kolejny powrót na Szlak.

    Źródła

  • The Witcher’s 90s Game Dream: A Tale of „Absolute Idiocy” and Missed Opportunities

    The Witcher’s 90s Game Dream: A Tale of „Absolute Idiocy” and Missed Opportunities

    Choć światowy sukces serii gier o Wiedźminie kojarzony jest niemal wyłącznie z CD Projekt RED, historia cyfrowych przygód Geralta mogła zacząć się znacznie wcześniej. Już w połowie lat 90. polskie studio Metropolis Software podjęło próbę stworzenia gry na podstawie prozy Andrzeja Sapkowskiego. Projekt ten jednak nigdy nie ujrzał światła dziennego, a jego anulowanie było wynikiem serii niefortunnych decyzji i braku doświadczenia.

    Key Takeaways

    • W 1996 roku studio Metropolis Software uzyskało zgodę na stworzenie gry o Wiedźminie.
    • Anulowanie projektu było spowodowane "absolutnym idiotyzmem" – rozproszeniem sił na cztery gry jednocześnie.
    • Problemy finansowe zmusiły studio do współpracy z wydawcą TopWare Interactive.
    • Niemiecki wydawca nie widział potencjału w marce i postawił na inne gatunki.
    • Adrian Chmielarz, współzałożyciel Metropolis, nie żałuje decyzji, ciesząc się z sukcesu CD Projekt RED.

    The Genesis of a Lost Project

    Pomysł na grę o Wiedźminie zrodził się podczas spotkania Adriana Chmielarza, współzałożyciela Metropolis Software, z Andrzejem Sapkowskim na jednym z konwentów. Pisarski wyraził zgodę na stworzenie gry, a studio rozpoczęło prace nad ambitną przygodówką w trójwymiarze. Niestety, entuzjazm nie szedł w parze z rozsądnym planowaniem.

    The "Absolute Idiocy" of Spreading Too Thin

    Adrian Chmielarz sam określa decyzje studia jako "absolutny idiotyzm". Zamiast skupić się na jednym, dużym projekcie, jakim była gra o Wiedźminie, Metropolis Software rozproszyło swoje siły, rozpoczynając prace nad czterema różnymi tytułami jednocześnie. Takie podejście szybko doprowadziło do problemów finansowych i postawiło studio na krawędzi bankructwa.

    The Publisher’s Decision

    Sytuację studia uratować miała umowa z niemieckim wydawcą, TopWare Interactive. Inwestor zgodził się sfinansować produkcję, ale narzucił swoje warunki: studio musiało wybrać projekty, które rokowały na rynku, a resztę anulować. Chmielarz chciał kontynuować prace nad Wiedźminem, jednak przedstawiciele TopWare nie widzieli potencjału w tej polskiej marce, zwłaszcza na swoim rodzimym rynku. Nie znali twórczości Sapkowskiego i nie obchodziły ich jego książki – liczyły się przede wszystkim sprzedażowe wyniki.

    Strategy Over Geralt

    Wydawca podjął decyzję opartą na analizie rynku. Strategie czasu rzeczywistego cieszyły się wówczas dużą popularnością w Niemczech, dlatego to właśnie ten gatunek otrzymał priorytet. Wiedźmin ustąpił miejsca grze RTS, która gwarantowała szybszy zwrot z inwestycji. Chmielarz przyznaje, że choć chciał zachować grę o łowcy potworów, wydawca był nieugięty.

    A Happy Ending for the Franchise

    Choć skasowanie gry Metropolis Software było bolesne dla twórców, paradoksalnie mogło wyjść całej branży na dobre. Prawa do marki trafiły ostatecznie do CD Projekt RED, co zaowocowało jedną z najlepszych serii RPG w historii. Adrian Chmielarz nie żałuje tamtej decyzji, ciesząc się, że Wiedźmin trafił w ręce studia, które stworzyło grę na miarę swoich marzeń i odniosło światowy sukces.

    Sources