Tag: Gry sieciowe

  • Highguard wciąż zaskakuje – Sony zwraca graczom pieniądze za zakupy w martwej grze

    Highguard wciąż zaskakuje – Sony zwraca graczom pieniądze za zakupy w martwej grze

    Sony rozpoczęło zwroty pieniędzy dla graczy, którzy dokonali zakupów w strzelance Highguard, której serwery zostały wyłączone 12 marca 2026 roku. To kolejny rozdział historii jednej z największych porażek w branży gier.

    Kluczowe fakty

    • Highguard – darmowa strzelanka od Wildlight Entertainment – działała zaledwie 45 dni, od stycznia do marca 2026 roku.
    • Sony zaczęło wysyłać graczom PS5 zwroty za mikropłatności i przepustkę sezonową.
    • Wildlight Entertainment zwolniło większość pracowników już dwa tygodnie po premierze, a profil studia na LinkedIn został usunięty.
    • Nie wiadomo, czy zwroty obejmą także posiadaczy Xbox Series X/S i PC.

    Niespodziewany zwrot ze strony Sony

    Highguard oficjalnie zakończył działalność 12 marca. W teorii wszyscy powinni już o nim zapomnieć. Tymczasem gracze na PlayStation 5, którzy wydali pieniądze w grze, zaczęli otrzymywać wiadomości o zwrotach. Powiadomienia te pochodzą od Sony.

    Możliwe, że to japońska firma wymusiła na Wildlight Entertainment zwrot środków pozyskanych od graczy. Gra była darmowa, ale oferowała mikropłatności oraz przepustkę sezonową, które można było kupić za prawdziwe pieniądze. Ci, którzy zainwestowali w grę, mieli niewiele czasu na korzystanie z zakupionych dóbr – serwery działały tylko przez półtora miesiąca.

    To nie jest rekord – Highguard został wyłączony po dwóch tygodniach – ale wciąż mówimy o jednym z największych niepowodzeń w historii branży.

    Koniec studia? Ostatnie podrygi Wildlight

    Koniec studia? Ostatnie podrygi Wildlight
    Źródło: images.gram.pl

    Sytuacja wokół Highguard była trudna niemal od samego początku. Wildlight Entertainment, studio założone przez byłych twórców Titanfalla i Apex Legends, zwolniło większość ze swoich około stu pracowników już dwa tygodnie po premierze. Pozostała garstka próbowała uratować produkcję.

    Nie udało się. Profil studia na LinkedIn został usunięty, a strona internetowa przestała działać. Przed zamknięciem gry zespół zdążył jeszcze wypuścić dużą aktualizację, aby umilić ostatnie chwile niewielkiej społeczności. Mimo to niewielu graczy zdecydowało się pożegnać Highguard – ostatniego dnia serwery były puste.

    Co dalej z pieniędzmi graczy?

    Na razie zwroty dotyczą wyłącznie posiadaczy PlayStation 5. Nie ma informacji, czy podobne działania zostaną podjęte wobec graczy na Xbox Series X/S oraz PC. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to, że Highguard podczas swojego półtoramiesięcznego istnienia nie zarobił ani jednego dolara.

    To wyraźny symbol porażki. Gra, która miała być cichym hitem – twórcy planowali shadow-drop i chcieli, by mówiła sama za siebie – zakończyła się jako przestroga dla całej branży. Nawet doświadczeni deweloperzy nie zawsze potrafią przewidzieć, jak rynek przyjmie ich produkt.

    Dla Wildlight Entertainment to prawdopodobnie koniec. Dla graczy to gorzka lekcja, że nawet darmowa gra z mikropłatnościami nie gwarantuje, że jutro nie zniknie bez śladu. A dla Sony? Japońska firma pokazała, że warto stanąć po stronie klienta, nawet jeśli oznacza to wyciągnięcie pieniędzy od upadającego studia.


    Źródła

  • Niespodziewany renesans The Division 2. Rekordowa liczba graczy na Steamie

    Niespodziewany renesans The Division 2. Rekordowa liczba graczy na Steamie

    Siedmioletnia gra wciąż może przyciągać tłumy. Udowodniła to właśnie druga odsłona serii Tom Clancy’s The Division od studia Ubisoft, która przeżywa drugą młodość. Po latach od premiery liczba graczy jednocześnie przebywających na serwerach platformy Steam nie tylko wzrosła, ale pobiła historyczny rekord popularności. To efekt niedawnych zapowiedzi producenta, które ożywiły społeczność.

    Do niedawna sytuacja The Division 2 na Steamie była stabilna, ale nie spektakularna. Przez ostatnie miesiące na serwerach jednocześnie przebywało średnio od pięciu do siedmiu tysięcy osób. Historyczny rekord z maja 2023 roku, wynoszący niecałe 15 tysięcy graczy, wydawał się niezagrożony. Wszystko zmieniła publikacja roadmapy na kolejne miesiące, ogłoszona przy okazji niedawno zakończonych obchodów dziesiątej rocznicy pierwszej części serii, które trwały od 3 marca do 2 kwietnia.

    Nowa roadmapa przyciąga graczy

    Kilka dni po ogłoszeniu planów przez Ubisoft wskaźniki popularności gry poszybowały w górę. Nie był to jednorazowy skok, lecz trwały trend. Na przestrzeni tygodnia każdego dnia w świat postapokaliptycznego Waszyngtonu zagłębiało się średnio kilkanaście tysięcy osób. Kulminacja nastąpiła, gdy liczba graczy online na Steamie osiągnęła poziom ponad 27 000, poprawiając poprzedni, ponad dwuletni rekord o ponad 80 procent. Wcześniej odnotowano również szczyt na poziomie 21 598 graczy.

    Co istotne, dane te dotyczą wyłącznie platformy Steam. The Division 2 dostępna jest również przez launcher Ubisoft Connect oraz na konsolach, gdzie także można zaobserwować wzmożony ruch. Pełna skala powrotu graczy jest więc prawdopodobnie jeszcze większa.

    Co zadecydowało o powrocie do gry?

    Co zadecydowało o powrocie do gry?
    Źródło: images.gram.pl

    Kluczem do sukcesu okazały się konkretne obietnice deweloperów. Ubisoft zapowiedział nie tylko nową treść, ale i gruntowne odświeżenie produkcji. Graczy przyciąga perspektywa nowego, rozbudowanego DLC, które przeniesie akcję do nowojorskiego Central Parku. Równie ważną zapowiedzią jest wdrożenie funkcji cross-play, czyli możliwości wspólnej gry między różnymi platformami. Dla społeczności opartej na kooperacji to często długo wyczekiwane rozwiązanie, które może zrewitalizować endgame.

    Twórcy nie poprzestali na tym. Zapowiedzieli również wizualny remaster gry, obejmujący ulepszenia oświetlenia, odbić i tekstur. Do tego dochodzą nowe tajne zadania, urozmaicenia w trybie „Survivors” oraz tryb „Realism”. Tak kompleksowe podejście do wsparcia starszego tytułu wysłało graczom czytelny sygnał, że projekt wciąż ma przyszłość i jest wart uwagi. Kontekst ten wzmacnia niedawna premiera mobilnego The Division Resurgence (31 marca), która ponownie skierowała oczy branży na tę markę.

    Długowieczność gier jako usługi (GaaS) w praktyce

    Długowieczność gier jako usługi (GaaS) w praktyce
    Źródło: images.gram.pl

    Przypadek The Division 2 to doskonałe studium przypadku dla modelu „games as a service”. Pokazuje, że nawet kilkuletnia produkcja może doświadczyć gwałtownego odrodzenia, jeśli deweloper konsekwentnie i sensownie ją wspiera. Sukces nie był dziełem przypadku, lecz wynikiem dobrze zaplanowanej komunikacji i dostarczenia treści, na które społeczność czekała.

    Renesans ten podważa też często powtarzaną tezę o szybkiej „śmierci” gier multiplayerowych. Okazuje się, że przy odpowiednim zarządzaniu i słuchaniu odbiorców tytuł może pozostać żywotny przez wiele lat, a kluczowa aktualizacja lub zapowiedź potrafi przyciągnąć nawet tych, którzy odeszli dawno temu.

    Czy to początek trwałego trendu?

    Obecnie widać wyraźny impuls. Pytanie brzmi, czy nowi i powracający gracze zostaną na dłużej. Będzie to zależeć od jakości i terminowości dostarczenia zapowiedzianych nowości. Jeśli Ubisoft dotrzyma słowa, a wprowadzone zmiany okażą się satysfakcjonujące, The Division 2 ma szansę utrzymać znaczną część odzyskanej bazy użytkowników.

    Sytuacja ta jest obserwowana z zainteresowaniem nie tylko przez fanów serii, ale też przez całą branżę. Udowadnia, że inwestycja w długoterminowe wsparcie sprawdzonych tytułów, zamiast skupiania się wyłącznie na kolejnych premierach, może być niezwykle opłacalna i pozwala budować lojalną społeczność. Dla graczy to po prostu dobra wiadomość – ich ulubione światy nie muszą odchodzić w zapomnienie.


    Źródła