Tag: Sony

  • Highguard wciąż zaskakuje – Sony zwraca graczom pieniądze za zakupy w martwej grze

    Highguard wciąż zaskakuje – Sony zwraca graczom pieniądze za zakupy w martwej grze

    Sony rozpoczęło zwroty pieniędzy dla graczy, którzy dokonali zakupów w strzelance Highguard, której serwery zostały wyłączone 12 marca 2026 roku. To kolejny rozdział historii jednej z największych porażek w branży gier.

    Kluczowe fakty

    • Highguard – darmowa strzelanka od Wildlight Entertainment – działała zaledwie 45 dni, od stycznia do marca 2026 roku.
    • Sony zaczęło wysyłać graczom PS5 zwroty za mikropłatności i przepustkę sezonową.
    • Wildlight Entertainment zwolniło większość pracowników już dwa tygodnie po premierze, a profil studia na LinkedIn został usunięty.
    • Nie wiadomo, czy zwroty obejmą także posiadaczy Xbox Series X/S i PC.

    Niespodziewany zwrot ze strony Sony

    Highguard oficjalnie zakończył działalność 12 marca. W teorii wszyscy powinni już o nim zapomnieć. Tymczasem gracze na PlayStation 5, którzy wydali pieniądze w grze, zaczęli otrzymywać wiadomości o zwrotach. Powiadomienia te pochodzą od Sony.

    Możliwe, że to japońska firma wymusiła na Wildlight Entertainment zwrot środków pozyskanych od graczy. Gra była darmowa, ale oferowała mikropłatności oraz przepustkę sezonową, które można było kupić za prawdziwe pieniądze. Ci, którzy zainwestowali w grę, mieli niewiele czasu na korzystanie z zakupionych dóbr – serwery działały tylko przez półtora miesiąca.

    To nie jest rekord – Highguard został wyłączony po dwóch tygodniach – ale wciąż mówimy o jednym z największych niepowodzeń w historii branży.

    Koniec studia? Ostatnie podrygi Wildlight

    Koniec studia? Ostatnie podrygi Wildlight
    Źródło: images.gram.pl

    Sytuacja wokół Highguard była trudna niemal od samego początku. Wildlight Entertainment, studio założone przez byłych twórców Titanfalla i Apex Legends, zwolniło większość ze swoich około stu pracowników już dwa tygodnie po premierze. Pozostała garstka próbowała uratować produkcję.

    Nie udało się. Profil studia na LinkedIn został usunięty, a strona internetowa przestała działać. Przed zamknięciem gry zespół zdążył jeszcze wypuścić dużą aktualizację, aby umilić ostatnie chwile niewielkiej społeczności. Mimo to niewielu graczy zdecydowało się pożegnać Highguard – ostatniego dnia serwery były puste.

    Co dalej z pieniędzmi graczy?

    Na razie zwroty dotyczą wyłącznie posiadaczy PlayStation 5. Nie ma informacji, czy podobne działania zostaną podjęte wobec graczy na Xbox Series X/S oraz PC. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to, że Highguard podczas swojego półtoramiesięcznego istnienia nie zarobił ani jednego dolara.

    To wyraźny symbol porażki. Gra, która miała być cichym hitem – twórcy planowali shadow-drop i chcieli, by mówiła sama za siebie – zakończyła się jako przestroga dla całej branży. Nawet doświadczeni deweloperzy nie zawsze potrafią przewidzieć, jak rynek przyjmie ich produkt.

    Dla Wildlight Entertainment to prawdopodobnie koniec. Dla graczy to gorzka lekcja, że nawet darmowa gra z mikropłatnościami nie gwarantuje, że jutro nie zniknie bez śladu. A dla Sony? Japońska firma pokazała, że warto stanąć po stronie klienta, nawet jeśli oznacza to wyciągnięcie pieniędzy od upadającego studia.


    Źródła

  • Bend Studio rekrutuje i szykuje ambitny projekt AAA. Sony dało im zielone światło

    Bend Studio rekrutuje i szykuje ambitny projekt AAA. Sony dało im zielone światło

    Bend Studio ogłosiło nabór na kluczowe stanowiska w związku z nowym, wysokobudżetowym projektem AAA na konsole. To zaskakujący zwrot akcji, ponieważ jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że ekipa z Oregonu może podzielić los Bluepoint Games, które Sony niespodziewanie zamknęło.

    • Bend Studio rozpoczęło rekrutację reżysera dźwięku i producenta do nowego projektu AAA.
    • Nowa gra ma być wysokobudżetowym tytułem na konsole, osadzonym prawdopodobnie w realistycznych realiach.
    • Sony zamknęło niedawno Bluepoint Games, ale Bend Studio najwyraźniej uniknęło tego scenariusza.
    • Days Gone nie doczeka się sequela — studio może stworzyć zupełnie nową markę.

    Bend Studio wychodzi na prostą. Nowy projekt nabiera kształtów

    Na stronie PlayStation Careers pojawiły się oferty pracy wystawione przez Bend Studio. Zespół poszukuje reżysera dźwięku oraz producenta. Obie role są związane z przygotowaniami do stworzenia „kolejnego wysokobudżetowego tytułu AAA na konsole”. Szczegóły pozostają tajemnicą, ale samo ogłoszenie rekrutacji to mocny sygnał. Studio żyje i ma przed sobą ambitny plan.

    Treść ofert sugeruje, że akcja gry może być osadzona w realistycznym świecie. Pojawiły się także spekulacje, że Bend Studio powoła do życia zupełnie nową markę. Niewykluczone, że twórcy sięgną po elementy z anulowanej gry-usługi o nazwie Mirror Pond, która miała mieć militarny charakter i powstawała przez pewien czas, zanim Sony zdecydowało się ją skasować.

    Historia studia: od Syphon Filter po Days Gone

    Historia studia: od Syphon Filter po Days Gone
    Źródło: images.gram.pl

    Bend Studio przez lata kojarzone było głównie z serią Syphon Filter. Później ekipa stworzyła dwie odsłony Uncharted: Golden Abyss na PlayStation Vita. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w 2019 roku, gdy światło dzienne ujrzało Days Gone. Gra zebrała mieszane recenzje, ale zbudowała wokół siebie oddaną społeczność fanów.

    Ci fani długo czekali na sequel. Niestety, Sony skasowało kontynuację. Potem studio zaangażowano w tworzenie gry-usługi, ale ten projekt również został anulowany. Wielu obserwatorów branży zakładało wtedy, że Bend Studio będzie kolejną ofiarą finansowej restrukturyzacji japońskiego giganta.

    Bluepoint Games zamknięte, Bend Studio przetrwało

    Kilka tygodni temu Sony ogłosiło zamknięcie Bluepoint Games — studia odpowiedzialnego za remake Demon’s Souls. Decyzja była szokująca, zwłaszcza że Bluepoint przejęto pięć lat wcześniej. Plotki wskazywały, że zespół miał przygotowywać remake Bloodborne. Zamiast tego japoński wydawca zlecił im prace nad grą-usługą osadzoną w uniwersum God of War. Finalnie projekt nie wypalił, a studio przestało istnieć.

    Wydawało się, że Bend Studio może być następne w kolejce. Jednak ogłoszenia rekrutacyjne mówią coś zupełnie innego. Japoński gigant najwyraźniej daje ekipie z Oregonu szansę na stworzenie czegoś nowego i ambitnego. Co dokładnie powstanie? Na razie można tylko spekulować. Fani Days Gone wciąż liczą na powrót do tego uniwersum, choć realistyczne przesłanki wskazują raczej na świeżą markę z militarnym zacięciem.


    Źródła

  • Sony Zamierzało Zablokować Grę LEGO na Switcha, Ale Firma z Klocków Miała Ostatnie Słowo

    Sony Zamierzało Zablokować Grę LEGO na Switcha, Ale Firma z Klocków Miała Ostatnie Słowo

    Prawa autorskie, strategie ekskluzywności i interesy biznesowe często ścierają się w świecie wielkich wydawców gier. Ciekawy przykład takiego konfliktu pokazuje, jak zewnętrzni partnerzy mogą wpływać na decyzje nawet takiego giganta jak Sony. Chodzi o tytuł LEGO Horizon Adventures, czyli adaptację świata Horizon Zero Dawn w klockowej, familijnej odsłonie.

    Gra, będąca efektem współpracy Guerrilla Games i Studio Gobo, ukazała się jednocześnie na PlayStation 5, Nintendo Switch i PC 14 listopada 2024 roku. Ten multiplatformowy debiut od początku budził zdziwienie, ponieważ Sony tradycyjnie preferuje okresy ekskluzywności dla swoich flagowych tytułów na własnych konsolach.

    Strategia ekskluzywności Sony pod znakiem zapytania

    Jak się okazuje, równoczesne wydanie gry na Switchu nie było pierwotnym zamysłem japońskiego koncernu. Według doniesień znanego insidera, Reece’a „Kiwi Talkz” Reilly’ego, Sony początkowo planowało, aby LEGO Horizon Adventures było dostępne wyłącznie na PlayStation 5, przynajmniej przez pewien czas. Taka strategia byłaby zgodna z dotychczasową polityką firmy, w ramach której gry takie jak Horizon Zero Dawn czy Forbidden West najpierw trafiały na konsolę Sony, a na PC dopiero po kilku latach.

    James Windeler z Guerrilla Games już wcześniej komentował spekulacje, twierdząc, że gra idealnie pasuje do Nintendo Switch ze względu na swój familijny, przystępny charakter. Jednak, jak wskazują najnowsze informacje, zarząd Sony mógł mieć inne zdanie. Firma postrzega Nintendo jako bezpośrednią konkurencję na rynku konsol, a udostępnianie własnych marek (IP) na platformach rywala zazwyczaj nie leży w jej naturze.

    Decydujący głos partnera: Grupa LEGO

    Kluczowym czynnikiem, który zmienił bieg wydarzeń, była postawa partnera – Grupy LEGO. Według relacji Kiwi Talkza, wydanie gry na Nintendo Switch zostało wymuszone przez LEGO. To właśnie stanowcze stanowisko duńskiej firmy, jako współwłaściciela projektu i jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie, okazało się decydujące.

    Dla LEGO, którego model biznesowy opiera się na maksymalnej dostępności produktów, pomysł ograniczenia dystrybucji gry tylko do jednej platformy był po prostu nieuzasadniony. Firma dąży do dotarcia do jak najszerszej publiczności, w tym do rodzin, które często posiadają właśnie konsolę Nintendo Switch. Ten przypadek jasno pokazuje, jak siła przetargowa dużego partnera zewnętrznego może zmienić nawet ugruntowane praktyki rynkowego giganta.

    Wnioski i kontekst dla branży

    Ta sytuacja jest pouczająca dla całej branży gier. Pokazuje, że w erze skomplikowanych współprac licencyjnych i partnerstw decyzje o ekskluzywności stają się coraz bardziej złożone. Nawet tak wpływowi gracze jak Sony nie zawsze mają pełną swobodę działania, gdy w grę wchodzą prawa i interesy innych potentatów.

    Co ciekawe, wokół Sony krążą sprzeczne sygnały co do przyszłości tej strategii. Z jednej strony mówi się o powrocie do ścisłej ekskluzywności, z drugiej – multiplatformowa premiera LEGO Horizon Adventures pokazuje, że od tej reguły mogą istnieć znaczące wyjątki. Ostatecznie decyzja o wydaniu tej konkretnej gry na Switchu okazała się kompromisem, w którym wola partnera biznesowego przeważyła nad preferencjami producenta konsol.


    Źródła

  • Marvel’s Wolverine wyłącznie dla PS5? PC-owcy będą musieli obejść się smakiem

    Marvel’s Wolverine wyłącznie dla PS5? PC-owcy będą musieli obejść się smakiem

    W świecie wielkich produkcji gamingowych strategiczne decyzje wydawców potrafią wywołać prawdziwą burzę. Tym razem w centrum zainteresowania znalazł się nie nasz ukochany Wiedźmin, a inna ikona popkultury – Wolverine. Plotki i doniesienia sugerują, że nadchodząca gra Marvel’s Wolverine od studia Insomniac Games może pozostać tytułem ekskluzywnym dla konsoli PlayStation 5, nie trafiając w ogóle na komputery osobiste. To potencjalnie znaczący zwrot w strategii Sony, które w ostatnich latach chętnie portowało swoje hity na PC. Dla fanów białowłosego łowcy potworów z Rivii – Geralta – jest to jednak przede wszystkim ciekawy punkt odniesienia do polityki ekskluzywności w branży, którą doskonale zna CD Projekt RED.

    Zmiana kursu Sony – koniec z portami na PC?

    Jak donosi Jason Schreier z Bloomberga, Sony ma rzekomo zrewidować swoje podejście do wydawania gier na komputery osobiste. Według tych informacji firma miała w ostatnim czasie anulować plany portów kilku nadchodzących, dużych gier single-player na platformę PC. Wśród tytułów, które najprawdopodobniej już nigdy nie ujrzą światła dziennego poza ekosystemem PlayStation, wymienia się właśnie Marvel’s Wolverine oraz Ghost of Yotei.

    To dość zaskakujący ruch, biorąc pod uwagę ostatnie lata. Sony zbudowało przecież całkiem udany trend przenoszenia swoich kasowych hitów na PC po pewnym okresie ekskluzywności. Na komputerach pojawiły się takie tytuły jak God of War, Horizon Zero Dawn, cała seria Marvel’s Spider-Man czy Returnal. Porty te spotykały się zwykle z bardzo dobrym przyjęciem zarówno krytyków, jak i graczy, generując dodatkowe przychody i przyciągając nową publiczność do marki.

    Dlaczego zatem miałaby nastąpić taka zmiana? Schreier wskazuje na dwa możliwe powody wewnętrzne. Po pierwsze, część portów mogła sprzedać się poniżej oczekiwań finansowych koncernu. Po drugie, w Sony mają pojawiać się obawy, że równoczesne (lub zbyt szybkie) wydawanie gier na PC osłabia markę PlayStation i negatywnie wpływa na sprzedaż samych urządzeń oraz lojalność użytkowników wobec ekosystemu.

    Ekskluzywność – broń obosieczna. Przypadek CD Projekt RED

    Ekskluzywność – broń obosieczna. Przypadek CD Projekt RED
    Źródło: images.gram.pl

    Dla społeczności skupionej wokół uniwersum Wiedźmina kwestie ekskluzywności platformowej nie są obce, choć patrzymy na nie z zupełnie innej perspektywy. CD Projekt RED od zawsze stawiało na filozofię dostępności swoich gier na wszystkich możliwych platformach w dniu premiery. Wiedźmin 3: Dziki Gon ukazał się jednocześnie na PC, PlayStation 4 i Xbox One. Kolejne wydania, w tym Edycję Gry Roku czy wersję next-gen, również udostępniano szeroko.

    Ta strategia, w połączeniu z brakiem DRM i przystępnymi cenami, przez lata budowała niezwykle silną więź między polskim studiem a fanami. Stanowiła część szerszej filozofii „gracz na pierwszym miejscu”. Oczywiście CDPR zawierało też strategiczne partnerstwa – na przykład z Microsoftem przy Wiedźminie 3, gdzie gra trafiła do usługi Game Pass w ramach umowy postpremierowej – ale nigdy nie było mowy o tym, by wielkie RPG studia stały się własnością wyłącznie jednej platformy.

    Ewentualna decyzja Sony o zatrzymaniu Marvel’s Wolverine wyłącznie na PS5 stanowi więc ciekawy kontrast. Pokazuje różne modele biznesowe: z jednej strony chęć budowania potężnego, zamkniętego ekosystemu za pomocą ekskluzywnych hitów (Sony), a z drugiej maksymalizację zasięgu i sprzedaży poprzez wieloplatformowość (CD Projekt RED w przypadku głównych tytułów).

    Co to oznacza dla graczy? Podział społeczności

    Co to oznacza dla graczy? Podział społeczności
    Źródło: images.gram.pl

    Jeśli doniesienia się potwierdzą, skutki będą odczuwalne przede wszystkim dla graczy. Społeczność pecetowców, która z niecierpliwością wyczekiwała kolejnej wielkiej produkcji od twórców Spider-Mana, może poczuć się pominięta. To z kolei może prowadzić do frustracji i pogłębienia podziałów między użytkownikami różnych platform – zjawiska, które w branży gamingowej nie jest nowe.

    Z punktu widzenia posiadaczy PlayStation 5 taka ekskluzywność jest oczywiście korzyścią. Wzmacnia wartość posiadanej konsoli, oferując unikalne doświadczenia niedostępne nigdzie indziej. To klasyczna strategia, która przez dekady napędzała „wojny konsolowe”. Warto jednak zauważyć, że w erze chmury, subskrypcji i coraz szerszej multiplatformowości takie radykalne kroki budzą duże emocje.

    Dla nas, fanów sagi o Wiedźminie, jest to też moment na docenienie strategii CD Projekt RED. Nawet przy wszystkich wyzwaniach związanych z premierą Cyberpunka 2077 studio nie odstąpiło od zasady premiery w „dniu zero” na wszystkich głównych platformach. W kontekście planowanego projektu „Polaris” – nowej trylogii wiedźmińskiej – można się spodziewać, że ta filozofia zostanie utrzymana.

    Podsumowanie

    Plotki o tym, że Marvel’s Wolverine może na zawsze pozostać przywilejem posiadaczy PlayStation 5, podgrzewają dyskusję o przyszłości ekskluzywności w grach. Dla Sony to potencjalny powrót do korzeni, do strategii, która zbudowała potęgę marki PlayStation. Dla graczy PC oznacza to jednak rozczarowanie i brak dostępu do jednej z największych nadchodzących produkcji.

    Patrząc przez pryzmat uniwersum Wiedźmina, takie ruchy wydawców tylko utwierdzają nas w przekonaniu, że otwarta, wieloplatformowa strategia CD Projekt RED, pomimo swoich wyzwań, jest bliższa ideałowi dostępności dla wszystkich. Kiedy myślimy o przyszłych przygodach Geralta, Ciri czy nowych wiedźminów ze Szkoły Wilka, możemy być spokojni, że prawdopodobnie zagramy w nie niezależnie od wybranej platformy. W świecie, gdzie wielkie studia mogą nagle zmienić kurs, takie podejście wciąż ma ogromną wartość. Czas pokaże, czy strategia Sony okaże się słuszna, czy też – jak sugerują niektórzy komentatorzy – krótkowzroczna w długofalowej walce o uwagę graczy.

  • Sony Zmienia Strategię: Ekskluzywne Gry Single-Player Tylko Na PlayStation. Czy To Nowy Trend W Branży?

    Sony Zmienia Strategię: Ekskluzywne Gry Single-Player Tylko Na PlayStation. Czy To Nowy Trend W Branży?

    Doniesienia z ostatnich tygodni wywołały burzę w świecie gamingowych newsów. Według informacji z kręgów branżowych Sony Interactive Entertainment rozważa istotne przewartościowanie swojej strategii wydawniczej na PC. Japoński gigant ma rzekomo wycofać się z publikowania swoich flagowych, jednoosobowych produkcji na komputerach osobistych, aby na nowo skupić się na modelu ekskluzywności dla konsoli PlayStation. Wśród tytułów, które najprawdopodobniej już nigdy nie opuszczą ekosystemu PS5, wymienia się nadchodzące Ghost of Yotei oraz inne oczekiwane hity.

    Choć decyzja ta nie dotyczy bezpośrednio świata Wiedźmina, stanowi niezwykle ważny sygnał ze strony jednego z kluczowych graczy na rynku. Warto się jej przyjrzeć, ponieważ może ona kształtować przyszłe decyzje innych wydawców, w tym – pośrednio – także podejście do ekskluzywności i wieloplatformowości w ogóle. A to już temat bliski każdemu fanowi gier, niezależnie od ulubionej platformy.

    Powrót do korzeni: ekskluzywność jako fundament

    Przez długie lata ekskluzywne tytuły były jednym z filarów strategii Sony. Gracze kupowali PlayStation, aby sprawdzić niepowtarzalne produkcje, których nie było nigdzie indziej. Ta filozofia zaczęła ewoluować w 2020 roku, gdy firma zdecydowała się na ostrożne badanie gruntu za pomocą portów na PC, publikując między innymi Horizon Zero Dawn. W kolejnych latach na Steamie pojawiły się takie hity jak God of War (2018) czy Marvel’s Spider-Man Remastered.

    Strategia ta nigdy nie była jednak w pełni konsekwentna ani przejrzysta. Porty trafiały na PC zazwyczaj z dużym, kilkuletnim opóźnieniem, a ich harmonogram był trudny do przewidzenia. Dodatkowo kontrowersje wzbudzały wymagania, takie jak konieczność posiadania konta PlayStation Network do uruchomienia gry na komputerze. Teraz, jak się wydaje, Sony może wracać do znacznie prostszej i klarowniejszej dla konsumenta zasady: najważniejsze, narracyjne gry single-player służą do tego, by sprzedawać konsole.

    Które gry zostają, a które nadal trafią na PC?

    Ważne jest, aby nie interpretować tych doniesień jako całkowitego odejścia Sony od rynku komputerowego. Zmiana strategii ma być selektywna i dotyczyć przede wszystkim wewnętrznych, flagowych marek nastawionych na rozgrywkę jednoosobową.

    • Gry, które pozostaną ekskluzywne dla PS5: Wymieniane są przede wszystkim nadchodzące tytuły od wewnętrznych studiów Sony, takie jak oczekiwany Ghost of Yotei. Doniesienia sugerują, że plany portów takich tytułów na PC mogły zostać wstrzymane lub anulowane. Spekuluje się, że w tej samej kategorii może znaleźć się także nadchodzący Marvel’s Wolverine od studia Insomniac Games.
    • Gry, które nadal będą trafiać na PC: Sony nie rezygnuje całkowicie z obecności na komputerach. Na inne platformy mają w dalszym ciągu trafiać przede wszystkim projekty sieciowe i nastawione na tryb wieloosobowy, takie jak Marathon (nowy shooter od Bungie). Ponadto gry produkowane przez zewnętrzne, niezależne studia, ale wydawane przez PlayStation, nadal mogą docierać na PC. Przykładami są tu Death Stranding 2: On the Beach Hideo Kojimy czy Kena: Bridge of Spirits.

    Dlaczego Sony zmienia kurs? Wyniki sprzedaży, marka i… konkurencja

    Analitycy i źródła zbliżone do firmy wskazują na kilka potencjalnych przyczyn tej zmiany. Pierwsza i najbardziej prozaiczna to wyniki sprzedaży. Część portów gier PlayStation na PC nie osiągnęła poziomów, na które liczyło kierownictwo. Gracze komputerowi, przyzwyczajeni do bogatej i aktualnej oferty, często omijali tytuły trafiające na Steam z kilkuletnim opóźnieniem, szukając w międzyczasie innych nowości.

    Po drugie, pojawiły się wewnętrzne obawy o wizerunek marki PlayStation i sprzedaż samych konsol. Część decydentów w Sony uważała, że szeroka dostępność największych hitów na PC może znacząco osłabić unikalną wartość oferty konsoli. Po co kupować PlayStation, skoro te same gry można dostać na komputerze, nawet jeśli z opóźnieniem?

    I wreszcie trzeci powód – konkurencja i przyszłość rynku. Warto spojrzeć na mapę strategiczną głównych graczy. Nintendo od lat konsekwentnie i z ogromnym sukcesem trzyma swoje gry wyłącznie na własnym sprzęcie. Z drugiej strony Microsoft prowadzi wyraźną politykę wieloplatformowości, publikując swoje tytuły równocześnie na konsoli Xbox i PC, a ostatnio także coraz częściej na… PlayStation 5.

    Co więcej, pojawiają się spekulacje, że nadchodząca generacja Xboxa może być jeszcze bliższa światu PC. W takim scenariuszu Sony mogłoby nie być zainteresowane udostępnianiem swoich perełek na sprzęcie, który jest jednocześnie platformą konkurencji. Nie bez znaczenia są też – choć bardziej niszowe – rozmowy o potencjalnym wejściu Valve na rynek konsol stacjonarnych z urządzeniem typu Steam Machine, które oferowałoby prostotę konsoli z biblioteką gier PC.

    Podsumowanie: nowy stary porządek i jego skutki dla graczy

    Jeśli doniesienia się potwierdzą, czeka nas powrót do bardziej tradycyjnego podziału platform. Sony zdaje się mówić: nasze największe, kinowe przygody single-player są nierozerwalnie związane z PlayStation. To wyraźny sygnał, że w obliczu rosnącej presji konkurencyjnej i zmieniającego się rynku firma postanowiła wzmocnić i obronić to, co przez lata budowało siłę jej marki – ekskluzywne doświadczenia.

    Dla graczy oznacza to przede wszystkim konieczność wyboru platformy. Miłośnicy gier takich jak potencjalny nowy Ghost of Yotei, którzy nie posiadają i nie planują zakupu PS5, mogą poczuć się pominięci. Z drugiej strony posiadacze konsoli Sony zyskują pewność, że inwestycja w ekosystem zapewnia dostęp do unikalnych treści, których nie będzie nigdzie indziej. To decyzja, która na pewno podgrzeje atmosferę przywiązania do platform, ale też postawi przed graczami wyraźniejsze dylematy niż strategia „wszystko w końcu trafi na PC”. Branża obserwuje ten ruch z zapartym tchem, bo może on zdefiniować nowy kierunek w wojnie konsolowej.