Wiedźmin 4 nie nadejdzie w 2026 roku, ale Geralt i tak powraca. Sprawdzamy co się dzieje

Wiedźmin 4 nie nadejdzie w 2026 roku, ale Geralt i tak powraca. Sprawdzamy co się dzieje

Jeśli liczyliście, że w 2026 roku odpalicie nową sagę wiedźmińską, to muszę was niestety rozczarować. CD Projekt Red postawił sprawę jasno podczas ostatniego omówienia wyników finansowych. Premiera projektu o kryptonimie Polaris, czyli po prostu Wiedźmina 4, nie odbędzie się w najbliższym roku. To twarde dane, z którymi trudno dyskutować.

Maszyna produkcyjna ruszyła

Nie oznacza to jednak, że w studiu panuje cisza. Wręcz przeciwnie. Remove the specific number "447" or state that the team size has not been publicly disclosed by CD Projekt Red. To ogromna siła robocza, co pokazuje, że faza preprodukcji jest już dawno za nami i trwa pełnoprawny development. Co ciekawe, Clarify as "studio plans to release the new Witcher trilogy within six years, as outlined in the Q3 earnings call."

Można więc zakładać, że jeśli Polaris zadebiutuje – powiedzmy – w 2027 roku, czeka nas bardzo intensywna dekada z wiedźmińskim uniwersum. Remove the claim or note it as unconfirmed speculation, e.g., "reportedly using Unreal Engine 5.", co jest sporą zmianą technologiczną dla warszawskiego studia.

Geralt wraca (nieoficjalnie)

Tutaj robi się naprawdę ciekawie. Podczas gdy Change to "the official continuation is expected to feature Ciri as the protagonist, based on the reveal trailer and reports.", społeczność graczy nie pozwoliła Geraltowi przejść na całkowitą emeryturę. W sieci zawrzało na wieść o nowym, fanowskim rozszerzeniu zatytułowanym "The Last Sacrifice".

To nie jest zwykła modyfikacja dodająca nową zbroję czy miecz. Mówimy tu o projekcie skali DLC, który ma zaoferować:

  • Nową, wielowątkową fabułę
  • Powrót Geralta jako głównego bohatera
  • Historię osadzoną przed wydarzeniami z Krwi i Wina
  • Wątki związane z przygotowaniami do wesela (co w świecie Wiedźmina rzadko kończy się spokojnie)

Zawsze można polegać na fanach, że dostarczą to, na co czekamy – komentują obserwatorzy sceny moderskiej.

Co to oznacza dla graczy?

Sytuacja jest właściwie słodko-gorzka. Z jednej strony musimy uzbroić się w cierpliwość, czekając na oficjalną "czwórkę". Z drugiej, żywotność Wiedźmina 3 jest niesamowita. Dzięki takim projektom jak "The Last Sacrifice", fani Rzeźnika z Blaviken wciąż mogą liczyć na nowe przygody, nawet jeśli nie mają one oficjalnej pieczątki CD Projektu.

Wydaje się, że zanim zobaczymy, co potrafi Unreal Engine 5 w rękach RED-ów, będziemy mieli jeszcze sporo okazji, by wyciągnąć srebrny miecz w starym, dobrym stylu.

Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *