Jak jedno zakończenie zmieniło przyszłość Wiedźmina: Historia kontrowersyjnej decyzji sprzed lat

Artur Ganszyniec, scenarzysta oryginalnego Wiedźmina z 2007 roku, przez lata był uważany za jednego z ojców sukcesu tej serii. Podczas jednej z niedawnych, długich sesji z grą, zdradził szczere wspomnienie. Ostatnie minuty gry, które zdefiniowały kierunek całej sekweli, nazwał „pomyłką”. Pomyłką, na którą on i jego zespół pisarzy nie mieli żadnego wpływu.

To właśnie ta niezaplanowana przez twórców historii scena, w której Geralt przyjmuje zapłatę od króla Foltesta w Vizimie, a następnie broni go przed zamachowcem-wiedźminem, na lata zdeterminowała losy serii. Zamiast otwartego zakończenia, o którym marzyli scenarzyści, gra otrzymała mocno kierunkową sekwencję, która skutecznie „wypchnęła” Wiedźmina 2 w świat politycznych intryg i królobójstwa.

Otwarte pytanie zamknięte decyzją zarządu

Jak wspomina Ganszyniec w swoim komentarzu, zespół pisarzy chciał zakończyć grę w sposób refleksyjny i otwarty. Przed finałowym filmem animowanym widzimy serię statycznych ilustracji z narracją Dandeliona, które podsumowują losy Geralta w Vizimie. Punktem kulminacyjnym miało być właśnie to otwarte pytanie: „Co się później stało z wiedźminem?”. Miało to zostawić pole do popisu dla wyobraźni gracza i dać twórcom swobodę w kształtowaniu kolejnych przygód.

Plany te legły w gruzach, gdy w ostatniej fazie produkcji, bez konsultacji z zespołem narracyjnym, zarząd CD Projektu zarządził dodanie dynamicznej, animowanej przerywniki. Scenariusz do niej powstał poza głównym nurtem prac nad historią.

„Ktoś zdecydował, pewnie zarząd, że potrzebujemy animowanego zakończenia gry. Scenariusz do tego… powstał bez faktycznego udziału zespołu od historii. Więc byliśmy, wiecie, nie do końca skupieni na tym. I to był błąd, moim zdaniem” – tłumaczy scenarzysta.

Dlaczego to takie ważne? Skutki dla „Wiedźmina 2”

Ta pozornie drobna ingerencja miała kolosalne konsekwencje. Filmik nie tylko bezpośrednio odpowiadał na pytanie Dandeliona, ale też wiązał ręce twórcom kontynuacji. Wiedźmin 2: Zabójcy Królów musiał bowiem podjąć wątek rozpoczęty w tej sekwencji: zamach na Foltesta i zaangażowanie w niego drugiego wiedźmina.

To właśnie dlatego druga część tak radykalnie odchodzi od bardziej osobistej, monster-huntingowej atmosfery debiutu, stawiając na mroczną polityczną grę o trony. Fabuła skupia się na śledztwie w sprawie królobójstwa, odsuwając na dalszy plan osobistą historię Geralta, jego relacje czy tajemnicę własnego pochodzenia.

Paradoksalnie, ten narzucony zwrot okazał się komercyjnie znakomity. Wiedźmin 2 odniósł wielki sukces sprzedażowy, umacniając pozycję CD Projektu jako giganta branży. Ganszyniec nie kryje jednak, że był to kierunek narzucony odgórnie, a nie organiczna ewolucja pomysłów jego zespołu. Jego zdaniem, to właśnie brak takiego „kagańca” pozwolił później Wiedźminowi 3 na osiągnięcie jeszcze większej swobody i epickiego rozmachu, między innymi poprzez wprowadzenie historii Ciri.

Czy przyszłe projekty naprawią „błąd”?

Wielu fanów zastanawia się, czy przyszłe projekty podejmą tę historyczną kontrowersję. Czy twórcy kiedykolwiek skorygują zakończenie, by lepiej oddać pierwotną, otwartą wizję Ganszyńca i jego zespołu? Sam zainteresowany pozostaje jednak realistą i raczej wątpi, by tak się stało.

„Miejmy nadzieję, że przyszłe gry będą naprawdę dobre” – powiedział, wyrażając ogólny optymizm co do rozwoju serii. Sugeruje to, że sam traktuje ówczesną decyzję jako zamkniętą kartę w historii franczyzy, element jej dziedzictwa, z którym – mimo wszystko – trzeba się pogodzić. To, co zostało uznane za błąd, stało się fundamentem jednej z największych serii RPG wszech czasów.

Podsumowanie

Historia nieznanego szerzej konfliktu wewnątrz CD Projektu Red przy okazji powstawania Wiedźmina to fascyujący przypadek studyjnej polityki i twórczej wizji zderzonej z decyzjami biznesowymi. Pokazuje, jak jedna, pozornie niewielka ingerencja w ostatniej chwili produkcji może zmienić trajektorię całej serii na lata.

Wspomnienia Ganszyńca nie są wyrazem goryczy, a raczej szczerej refleksji nad procesem twórczym. To opowieść o tym, jak wielkie dzieła kultury pop często powstają w wyniku kompromisów, niespodziewanych zwrotów akcji i decyzji podejmowanych poza pokojem pisarzy. I choć Wiedźmin odniósł światowy sukces, to jego pierwsze kroki były naznaczone wyborem, który – jak przyznaje jeden z jego architektów – nie do końca był ich własny.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *