Autor: Sebastian

  • Onimusha: Way of the Sword na ostatniej prostej – reżyser zapowiada finisz prac

    Onimusha: Way of the Sword na ostatniej prostej – reżyser zapowiada finisz prac

    Satoru Nihei, reżyser Onimusha: Way of the Sword, potwierdził, że prace nad grą wchodzą w końcową fazę. Deweloper podziękował fanom za pozytywne reakcje po ostatnim pokazie i zasugerował, że ujawnienie konkretnej daty premiery jest już bliskie. Capcom wcześniej zapowiedział debiut produkcji na 2026 rok.

    Czego się dowiedzieliśmy

    • Końcowe etapy produkcji oznaczają, że premiera Onimusha: Way of the Sword może nastąpić szybciej, niż zakładano.
    • Capcom wciąż nie podał dokładnej daty, ale reżyser obiecuje kolejne ogłoszenia w niedalekiej przyszłości.
    • Polska wersja językowa z napisami została potwierdzona na Steam, obok wersji na PS5 i Xbox Series X/S.
    • Pozytywne komentarze pod ostatnim Capcom Spotlight dodały zespołowi energii przed finiszem prac.

    Co dokładnie przekazał reżyser?

    Na oficjalnym profilu serii Onimusha na platformie X pojawił się wpis od Satoru Niheia. Deweloper wyraził zadowolenie z odbioru ostatniego pokazu. „Bardzo dziękujemy wszystkim za pozytywne komentarze, które zamieściliście pod ostatnim Capcom Spotlight” – napisał, dodając, że zespół cieszy się z dużego zainteresowania datą premiery.

    Najważniejsze zdanie w całej wiadomości brzmiało: „Cały zespół pracuje obecnie nad końcowymi etapami produkcji”. Dla fanów czekających na powrót kultowej serii to sygnał, że wyczekiwanie dobiega końca. Reżyser poprosił też o cierpliwość i zapowiedział kolejne ogłoszenie.

    To dobra wiadomość, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych obaw – Capcom długo milczał po pierwszej zapowiedzi gry, a konkretnych informacji było niewiele.

    Kiedy premiera i na jakich platformach?

    Kiedy premiera i na jakich platformach?
    Źródło: images.gram.pl

    Choć dokładna data wciąż pozostaje tajemnicą, wiadomo, że Onimusha: Way of the Sword zadebiutuje w 2026 roku. Capcom nie zmienił tej deklaracji, a komunikat reżysera ją umacnia. Skoro prace są na finiszu, realny wydaje się termin w drugiej połowie roku – być może jesień?

    Gra zmierza na pecety oraz konsole PlayStation 5 i Xbox Series X/S. Na Steam potwierdzono już obecność polskiej wersji językowej z napisami, co jest standardem w przypadku dużych tytułów Capcomu i dobrą wiadomością dla graczy w Polsce, którzy wolą unikać angielskich dialogów.

    Czego możemy się spodziewać po nowej odsłonie?

    Onimusha: Way of the Sword to powrót serii po latach nieobecności. Ostatnia główna część, Onimusha: Dawn of Dreams, ukazała się w 2006 roku na PlayStation 2. Capcom stawia na nowoczesną oprawę graficzną, zachowując jednocześnie samurajski klimat i widowiskową walkę mieczem, z których cykl słynął.

    Z ostatniego zwiastuna wynika, że akcja osadzona będzie w historycznej Japonii z elementami nadprzyrodzonymi – to znak rozpoznawczy marki. Twórcy obiecują dynamiczny system walki i rozbudowaną fabułę. Szczegóły wciąż są skąpe, ale entuzjazm społeczności sugeruje, że Capcom idzie w dobrym kierunku.

    Co dalej z komunikacją?

    Wpis Niheia to nie tylko informacja o postępie prac. Deweloper zasugerował, że następne ogłoszenie będzie tym, na które wszyscy czekają. „Czekajcie z niecierpliwością na nasze kolejne ogłoszenie!” – napisał. To jasna zapowiedź prezentacji daty premiery.

    Capcom nie ma już wiele czasu na zwlekanie. Rok 2026 zbliża się, a konkurencja nie śpi. Fani serii liczą, że kolejny pokaz – być może na letnim evencie branżowym – przyniesie konkretne informacje. Na razie pozostaje uzbroić się w cierpliwość i wierzyć, że końcowe etapy produkcji oznaczają bliski finisz.


    Źródła

  • Mario Kart Battle Mode Icon

    Mario Kart Battle Mode Icon

    Pliki nowej odsłony Mario Kart World skrywają niejedną tajemnicę. Tym razem dataminerzy natknęli się na znajomy symbol – ikonę Bob-omba, która od lat towarzyszy trybowi Battle w serii Mario Kart.

    Bob-omb icon

    To prosty plik graficzny oznaczający przedmiot w stylu Bob-omba, przypominający wybuchowe niespodzianki znane z aren bitewnych. W kodzie źródłowym gry pełni rolę zasobu pomocniczego – wskazuje, że silnik potrafi już obsłużyć takie obiekty, a sama ikona może zostać wyświetlona w interfejsie, gdy tylko twórcy odblokują odpowiedni tryb. Mimo że oficjalnie Mario Kart World nie oferuje jeszcze Battle Mode, obecność tej grafiki pozwala sądzić, że jest on przygotowywany (być może jako darmowa aktualizacja lub płatne DLC). Dla graczy to sygnał, by nie kasować zapisu gry – warto poczekać, aż ikona zacznie faktycznie ożywać na ekranie wyboru trybów.

  • Mario Kart Battle Mode Icon

    Mario Kart Battle Mode Icon

    Pliki nowej odsłony Mario Kart World skrywają niejedną tajemnicę. Tym razem dataminerzy natknęli się na znajomy symbol – ikonę Bob-omba, która od lat towarzyszy trybowi Battle w serii Mario Kart.

    Bob-omb icon

    To prosty plik graficzny oznaczający przedmiot w stylu Bob-omba, przypominający wybuchowe niespodzianki znane z aren bitewnych. W kodzie źródłowym gry pełni rolę zasobu pomocniczego – wskazuje, że silnik potrafi już obsłużyć takie obiekty, a sama ikona może zostać wyświetlona w interfejsie, gdy tylko twórcy odblokują odpowiedni tryb. Mimo że oficjalnie Mario Kart World nie oferuje jeszcze Battle Mode, obecność tej grafiki pozwala sądzić, że jest on przygotowywany (być może jako darmowa aktualizacja lub płatne DLC). Dla graczy to sygnał, by nie kasować zapisu gry – warto poczekać, aż ikona zacznie faktycznie ożywać na ekranie wyboru trybów.

  • Mario Kart Battle Mode Icon

    Mario Kart Battle Mode Icon

    Pliki nowej odsłony Mario Kart World skrywają niejedną tajemnicę. Tym razem dataminerzy natknęli się na znajomy symbol – ikonę Bob-omba, która od lat towarzyszy trybowi Battle w serii Mario Kart.

    Bob-omb icon

    To prosty plik graficzny oznaczający przedmiot w stylu Bob-omba, przypominający wybuchowe niespodzianki znane z aren bitewnych. W kodzie źródłowym gry pełni rolę zasobu pomocniczego – wskazuje, że silnik potrafi już obsłużyć takie obiekty, a sama ikona może zostać wyświetlona w interfejsie, gdy tylko twórcy odblokują odpowiedni tryb. Mimo że oficjalnie Mario Kart World nie oferuje jeszcze Battle Mode, obecność tej grafiki pozwala sądzić, że jest on przygotowywany (być może jako darmowa aktualizacja lub płatne DLC). Dla graczy to sygnał, by nie kasować zapisu gry – warto poczekać, aż ikona zacznie faktycznie ożywać na ekranie wyboru trybów.

  • Kolejna gra twórców Super Mario Odyssey zaczerpnie pomysły z Donkey Kong Bananza

    Kolejna gra twórców Super Mario Odyssey zaczerpnie pomysły z Donkey Kong Bananza

    Kenta Motokura, reżyser odpowiedzialny za Super Mario Odyssey i Donkey Kong Bananza, w wywiadzie ujawnił, że pomysły z Donkey Kong Bananza będą inspiracją dla jego kolejnego projektu. Japoński twórca nie podał jeszcze szczegółów dotyczących nowej produkcji, ale fani Nintendo mają nadzieję na powrót trójwymiarowego Mario.

    Kluczowe informacje

    • Kenta Motokura zapowiedział, że pomysły z Donkey Kong Bananza trafią do jego kolejnej gry.
    • Donkey Kong Bananza wcześniej inspirowała się rozwiązaniami z Super Mario Odyssey.
    • Nintendo Switch 2 może otrzymać nową odsłonę 3D Mario jeszcze w tym roku.
    • Premiera Donkey Kong Bananza miała miejsce w lipcu 2025 roku i gra pozostaje jednym z najlepiej ocenianych tytułów na nową konsolę.

    Co powiedział Motokura?

    W rozmowie z serwisem GamesRadar+ Kenta Motokura stwierdził: "Spodziewam się, że tak właśnie będzie – niektóre pomysły z Donkey Kong Bananza dostarczą nam wskazówek na przyszłość, również przy naszym kolejnym tytule". To wyraźna deklaracja od osoby, która odpowiada za dwa znaczące hity Nintendo.

    Motokura nie ujawnił jednak, czy jego zespół pracuje już nad następcą Super Mario Odyssey. Od premiery tej gry minęło już dziewięć lat – wyszła w 2017 roku na pierwszego Switcha. Gracze czekają na nową trójwymiarową odsłonę przygód Mario z rosnącą niecierpliwością, a presja na twórców jest duża.

    Cykl inspiracji między grami Nintendo

    Cykl inspiracji między grami Nintendo
    Źródło: images.gram.pl

    Interesująco przedstawia się łańcuch wzajemnych zapożyczeń. Donkey Kong Bananza, która zadebiutowała w lipcu 2025 roku, wcześniej czerpała z Super Mario Odyssey. Deweloperzy przyznawali, że mechaniki eksploracji i projekt poziomów oparto na rozwiązaniach sprawdzonych w Mario.

    Teraz rolę inspiratora przejmuje Donkey Kong Bananza. Zespół Motokury traktuje swoje gry jako ewoluujący organizm – każda nowa produkcja uczy się od poprzedniczki, niezależnie od marki. Donkey Kong Bananza inspirowała się również klasycznym Super Mario Bros. z 1985 roku, co pokazuje głębokie korzenie tych zapożyczeń.

    Czego możemy się spodziewać?

    Donkey Kong Bananza wprowadziła na Nintendo Switch 2 nowe pomysły związane z destrukcją otoczenia i bardziej fizycznym podejściem do platformówek. Jeśli te elementy trafią do nowego Mario, gra może znacząco różnić się od Odyssey. W Odyssey dominowało płynne przeskakiwanie między światami za pomocą czapki Cappy – w nowym tytule może pojawić się więcej brutalnej siły i przekształcania terenu.

    Wielu graczy zastanawia się, czy Nintendo zdecyduje się na bezpośredniego sequela Odyssey, czy raczej podąży w zupełnie nowym kierunku. Fakt, że Donkey Kong Bananza niedawno zyskała polską wersję językową, pokazuje rosnące znaczenie lokalizacji w strategii Nintendo.

    Kenta Motokura na razie nie ujawnia szczegółów. Jeśli jego następna gra okaże się nowym trójwymiarowym Mario, będzie to jedna z najważniejszych premier na Nintendo Switch 2. Biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia tego reżysera, oczekiwania są wysokie.


    Źródła

  • Bob-omb Icon in Mario Kart World

    Bob-omb Icon in Mario Kart World

    W plikach gry Mario Kart World odkryto intrygujący fragment danych – zwykły ciąg tekstowy, który zdradza więcej niż niejedna zapowiedź. Pochodzi on z wycieku dotyczącego nowego trybu i opisuje ikonę, która już pojawiła się w plotkach.

    Ikona, która wywołała tak duże poruszenie, przedstawiała charakterystyczną, uśmiechniętą bombę z serii Super Mario, znaną jako Bob-omb. Jej stylistyka idealnie wpasowywała się w dotychczasowy interfejs Mario Kart World.

    To nie jest zwykły komentarz – to definicja zasobu interfejsu. Krótkie zdanie ujawnia, że w grze znajdzie się tryb Bob-omb Blast, a jego wizytówką będzie charakterystyczna, uśmiechnięta bomba znana z serii Super Mario. Co więcej, stylistyka ikony została dopasowana do reszty menu Mario Kart World, co potwierdza spójność graficzną całej produkcji.

    Dla dataminerów i twórców zawartości takie fragmenty to prawdziwa skarbnica. Wystarczy odszukać w plikach gry podobne ciągi tekstowe (często w formatach .json, .locres lub bezpośrednio w kodzie), by z wyprzedzeniem poznać nazwy trybów, opisy przedmiotów czy nawet szkice interfejsu. W praktyce ten konkretny snippet pozwala zweryfikować autentyczność przecieków – jeśli w danych znajdziesz opis „uśmiechniętej bomby”, możesz być pewien, że Bob-omb Blast nie jest jedynie plotką. Używaj takich fragmentów podczas analizy buildów testowych, by szybko identyfikować nadchodzące funkcje i przygotować społeczność na to, co szykują deweloperzy.

  • Bob-omb Icon in Mario Kart World

    Bob-omb Icon in Mario Kart World

    W plikach gry Mario Kart World odkryto intrygujący fragment danych – zwykły ciąg tekstowy, który zdradza więcej niż niejedna zapowiedź. Pochodzi on z wycieku dotyczącego nowego trybu i opisuje ikonę, która już pojawiła się w plotkach.

    Ikona, która wywołała tak duże poruszenie, przedstawiała charakterystyczną, uśmiechniętą bombę z serii Super Mario, znaną jako Bob-omb. Jej stylistyka idealnie wpasowywała się w dotychczasowy interfejs Mario Kart World.

    To nie jest zwykły komentarz – to definicja zasobu interfejsu. Krótkie zdanie ujawnia, że w grze znajdzie się tryb Bob-omb Blast, a jego wizytówką będzie charakterystyczna, uśmiechnięta bomba znana z serii Super Mario. Co więcej, stylistyka ikony została dopasowana do reszty menu Mario Kart World, co potwierdza spójność graficzną całej produkcji.

    Dla dataminerów i twórców zawartości takie fragmenty to prawdziwa skarbnica. Wystarczy odszukać w plikach gry podobne ciągi tekstowe (często w formatach .json, .locres lub bezpośrednio w kodzie), by z wyprzedzeniem poznać nazwy trybów, opisy przedmiotów czy nawet szkice interfejsu. W praktyce ten konkretny snippet pozwala zweryfikować autentyczność przecieków – jeśli w danych znajdziesz opis „uśmiechniętej bomby”, możesz być pewien, że Bob-omb Blast nie jest jedynie plotką. Używaj takich fragmentów podczas analizy buildów testowych, by szybko identyfikować nadchodzące funkcje i przygotować społeczność na to, co szykują deweloperzy.

  • Bob-omb Icon in Mario Kart World

    Bob-omb Icon in Mario Kart World

    W plikach gry Mario Kart World odkryto intrygujący fragment danych – zwykły ciąg tekstowy, który zdradza więcej niż niejedna zapowiedź. Pochodzi on z wycieku dotyczącego nowego trybu i opisuje ikonę, która już pojawiła się w plotkach.

    Ikona, która wywołała tak duże poruszenie, przedstawiała charakterystyczną, uśmiechniętą bombę z serii Super Mario, znaną jako Bob-omb. Jej stylistyka idealnie wpasowywała się w dotychczasowy interfejs Mario Kart World.

    To nie jest zwykły komentarz – to definicja zasobu interfejsu. Krótkie zdanie ujawnia, że w grze znajdzie się tryb Bob-omb Blast, a jego wizytówką będzie charakterystyczna, uśmiechnięta bomba znana z serii Super Mario. Co więcej, stylistyka ikony została dopasowana do reszty menu Mario Kart World, co potwierdza spójność graficzną całej produkcji.

    Dla dataminerów i twórców zawartości takie fragmenty to prawdziwa skarbnica. Wystarczy odszukać w plikach gry podobne ciągi tekstowe (często w formatach .json, .locres lub bezpośrednio w kodzie), by z wyprzedzeniem poznać nazwy trybów, opisy przedmiotów czy nawet szkice interfejsu. W praktyce ten konkretny snippet pozwala zweryfikować autentyczność przecieków – jeśli w danych znajdziesz opis „uśmiechniętej bomby”, możesz być pewien, że Bob-omb Blast nie jest jedynie plotką. Używaj takich fragmentów podczas analizy buildów testowych, by szybko identyfikować nadchodzące funkcje i przygotować społeczność na to, co szykują deweloperzy.

  • Kosztowna lekcja Bungie: sprzedaż Marathonu daleka od zwrotu gigantycznego budżetu

    Kosztowna lekcja Bungie: sprzedaż Marathonu daleka od zwrotu gigantycznego budżetu

    Minął już ponad tydzień od premiery Marathonu, a analitycy wskazują, że najnowsza strzelanka Bungie ma poważne trudności z osiągnięciem rentowności. Gra zebrała pozytywne recenzje, jednak liczby pokazują, że do wyjścia na zero potrzeba sprzedać jeszcze kilka milionów egzemplarzy.

    Kluczowe fakty

    • Marathon znalazł na Steamie około 911-975 tysięcy nabywców, a łącznie z konsolami może mieć ponad 4,1 miliona kopii.
    • Budżet produkcji wyniósł nawet 250 milionów dolarów, a cenę detaliczną obniżono do 40 dolarów zamiast standardowych 70.
    • Aby gra wyszła na zero, Bungie musi sprzedać od 12 do 15 milionów egzemplarzy, co wynika z obliczeń społeczności.
    • Pomimo krytyki, Marathon cieszy się 88% pozytywnych recenzji na Steamie.

    Szacunki kontra rzeczywistość

    Na razie brak jest oficjalnych danych sprzedażowych. Analitycy z platform Gamalytic i PlayTracker szacują, że na samym Steamie Marathon trafił do około 911-975 tysięcy graczy. To przyzwoite liczby, ale warto zauważyć, że Bungie historycznie lepiej radziło sobie na konsolach.

    Na przykład w Destiny 2, na początku marca 78% użytkowników grało na PlayStation i Xboksie. Gdyby ten stosunek przełożyć na Marathon, mogłoby to oznaczać dodatkowe 3,2 miliona kopii na konsolach. Łącznie dałoby to ponad 4,1 miliona sprzedanych egzemplarzy.

    Jednakże, sytuacja jest bardziej skomplikowana.

    Matematyka, która nie kłamie

    Matematyka, która nie kłamie
    Źródło: images.gram.pl

    Produkcja Marathonu kosztowała podobno nawet 250 milionów dolarów. To znaczna kwota, zwłaszcza że Bungie, we współpracy z Sony, zdecydowało się na ryzykowną strategię cenową. Zamiast standardowych 70 dolarów, gra została wyceniona na 40. Powód? Rynek sieciowych strzelanek jest nasycony, a konkurencja często oferuje swoje tytuły za darmo.

    Niższa cena oznacza mniejszy przychód z każdej kopii. Społeczność przeprowadziła własne wyliczenia, które wskazują, że aby Marathon wyszedł na zero, Bungie musi sprzedać od 12 do 15 milionów egzemplarzy.

    To oznacza, że potrzebne jest jeszcze dziesięć milionów więcej niż dotychczasowe szacunki.

    Cień wiszący nad Bungie

    Cień wiszący nad Bungie
    Źródło: images.gram.pl

    Ironią jest to, że Marathon nie jest złą grą. Na Steamie pozytywne recenzje stanowią 88% spośród blisko 23 tysięcy opinii. Problem polega na tym, że same oceny nie wystarczą, aby zadowolić Sony. Japoński gigant zainwestował ponad 3 miliardy dolarów w przejęcie studia i oczekuje, że inwestycja zacznie przynosić zyski.

    Jeśli Marathon nie spełni oczekiwań finansowych, konsekwencje dla Bungie mogą być poważne. Spekuluje się o możliwych dużych zmianach w studiu. Najbliższe tygodnie będą kluczowe – nie tylko dla samej gry, ale i dla przyszłości zespołu odpowiedzialnego za Halo i Destiny.

    Sytuacja przypomina historię Concorda, chociaż wyniki Marathonu są na razie lepsze od tamtej katastrofy. Wciąż jednak daleko im do poziomu, który zadowoliłby wydawcę.

    Co dalej z extraction shooterem?

    Marathon trafił na rynek w trudnym momencie. Gatunek extraction shooterów ma już uznanych graczy, takich jak Escape from Tarkov czy Hunt: Showdown. Nawet Arc Raiders, który wielu skreślało, zdołał utrzymać solidną bazę użytkowników.

    Pytanie brzmi, czy Marathon znajdzie swoją niszę i czy Bungie przyciągnie nowych graczy w kolejnych tygodniach. Na razie liczby sugerują, że droga do 15 milionów kopii będzie długa i wyboista, a Sony nie słynie z cierpliwości wobec projektów, które nie przynoszą zysków.


    Źródła

  • Wojna światów zgarnia pięć złotych Malin, cyfrowe krasnoludki ze Śnieżki też nie próżnują

    Wojna światów zgarnia pięć złotych Malin, cyfrowe krasnoludki ze Śnieżki też nie próżnują

    1. Gala Złotych Malin za rok 2025 przyniosła wyraźny werdykt – nowa ekranizacja „Wojny światów” zdobyła pięć statuetek, co czyni ją największą porażką sezonu. Disneyowska „Śnieżka”, która przed ceremonią miała siedem nominacji, ostatecznie zdobyła tylko dwa wyróżnienia dla swoich cyfrowych krasnoludków. Organizatorzy ogłosili wyniki tuż przed oscarową niedzielą, w sposób, który z pewnością nie umknął uwadze Hollywood.

    • Wojna światów zdobyła pięć Złotych Malin, w tym za najgorszy film, aktora, reżysera i scenariusz
    • Ice Cube pokonał Jareda Leto i Dave’a Bautistę, zdobywając tytuł najgorszego aktora
    • Śnieżka przegrała w głównych kategoriach, ale cyfrowe krasnoludki zdobyły dwie statuetki – za najgorszego aktora drugoplanowego i najgorszy ekranowy duet
    • Rebel Wilson została najgorszą aktorką za „Ślub w ogniu”, a Kate Hudson odebrała symboliczną Nagrodę Odkupienia

    Science fiction z kartonu – dominacja Wojny światów

    Film „Wojna światów” w reżyserii Richa Lee, dostępny w Polsce na Prime Video, otrzymał pięć Złotych Malin w kluczowych kategoriach. Produkcja zdobyła antynagrody za najgorszy film, najgorszego aktora (Ice Cube), najgorszy scenariusz, najgorszego reżysera oraz za najgorszy remake, sequel lub zrzynkę. Recenzenci określili go mianem „najgorszego filmu dekady”, zarzucając mu zmasakrowanie klasyki literatury H.G. Wellsa.

    Ice Cube w swojej kategorii pokonał znane nazwiska, w tym The Weeknd za „Hurry Up Tomorrow”, Dave’a Bautistę za „Na zaginionych ziemiach”, Scotta Eastwooda za „Alarum” oraz Jareda Leto za „Tron: Ares”. Mimo silnej konkurencji, to raper i aktor zdobył uznanie jurorów Razzies.

    Rich Lee odebrał statuetkę za reżyserię, a duet scenarzystów Kenny Golde i Marc Hyman został „uhonorowany” za najgorszy scenariusz. Produkcja nie miała sobie równych pod względem liczby wpadek, dominując ceremonię w sposób, który przypominał największe oscarowe hity.

    Krasnoludki kontratakują – wstydliwy wynik Śnieżki

    Krasnoludki kontratakują – wstydliwy wynik Śnieżki
    Źródło: images.gram.pl

    Disney miał nadzieję na udany powrót do świata baśni, ale rzeczywistość okazała się inna. Aktorska wersja „Śnieżki” z 2025 roku, mimo siedmiu nominacji, przegrała w rywalizacji o najgorszego aktora pierwszoplanowego, reżyserię i scenariusz.

    Cyfrowe krasnoludki zdobyły Złotą Malinę dla najgorszego aktora drugoplanowego oraz w kategorii najgorszy ekranowy duet. Krytycy zgodnie ocenili, że te postacie były irytujące i nieprzekonujące, co czyni ten przypadek wyjątkowym w historii antynagród.

    Rebel Wilson i reszta – inne „wyróżnienia”

    W kategorii najgorszej aktorki triumfowała Rebel Wilson za rolę w komedii akcji „Ślub w ogniu”. Warto zaznaczyć, że ta statuetka nie ma związku ze „Śnieżką”, w której Wilson również wystąpiła. Najgorszą aktorką drugoplanową została Scarlet Rose Stallone za występ w „Rewolwerowcach”.

    Pozytywnym akcentem wśród Złotych Malin była Nagroda Odkupienia przyznana Kate Hudson za rolę w filmie „Song Sung Blue”. To wyróżnienie trafia do aktorów, którzy wcześniej byli nominowani do Razzies, ale w końcu pokazali coś wartego uwagi. Hudson udowodniła, że po serii wpadek można wrócić na właściwe tory.

    Coroczne ostrzeżenie przed oscarami

    Złote Maliny od lat pełnią rolę złośliwego komentatora Hollywood. Ogłaszane dzień przed oscarową galą przypominają, że nie każda gwiazdorska produkcja kończy się sukcesem. Tegoroczna edycja pokazała, że budżet i znane nazwiska nie chronią przed artystyczną katastrofą, czego dowodem są zarówno „Wojna światów”, jak i „Śnieżka”. Widzowie mogą sami ocenić, czy werdykt był sprawiedliwy – oba filmy są dostępne na platformach streamingowych. Seans na własną odpowiedzialność.


    Źródła