Autor: Sebastian

  • Serial Rozdzielenie z kluczową zmianą reżysera. Ben Stiller ustępuje Kogonadzie

    Serial Rozdzielenie z kluczową zmianą reżysera. Ben Stiller ustępuje Kogonadzie

    Ben Stiller nie będzie już reżyserował nowych odcinków serialu Rozdzielenie. Informację tę potwierdzono 16 marca 2026 roku. Jego miejsce w trzecim sezonie zajmie Kogonada, znany z minimalistycznych produkcji, takich jak Columbus czy After Yang. To już druga istotna zmiana w ostatnim czasie, po tym jak Apple przejęło pełnię praw do produkcji tego ambitnego science fiction.

    Najważniejsze fakty o zmianie w serialu Rozdzielenie

    • Apple przejęło pełnię praw do serialu, co daje większą kontrolę nad jego rozwojem.
    • Ben Stiller rezygnuje z funkcji głównego reżysera przy trzecim sezonie.
    • Kogonada ma wyreżyserować większość lub wszystkie odcinki nowej odsłony.
    • Trzeci sezon nie ma jeszcze daty premiery, a na efekty pracy nowego reżysera trzeba będzie poczekać.
    • Styl Kogonady – spokojny i kontemplacyjny, oparty na precyzyjnej kompozycji – może dobrze współgrać z klimatem serialu.

    Dlaczego dochodzi do roszady?

    Zmiana reżysera jest związana z przejęciem pełni praw do Rozdzielenia przez Apple, co wiąże się z większą kontrolą platformy nad kierunkiem kreatywnym serialu. W takiej sytuacji przetasowania w zespole twórczym są standardem, choć fani mogą mieć mieszane uczucia.

    Ben Stiller odpowiadał za wizję artystyczną dwóch pierwszych sezonów, nadając produkcji charakterystyczny klimat i minimalistyczną estetykę, która zyskała uznanie widzów. Jego odejście od reżyserowania odcinków kończy pewien etap – pozostaje pytanie, czy Kogonada sprosta oczekiwaniom.

    Kim jest nowy reżyser?

    Kim jest nowy reżyser?
    Źródło: images.gram.pl

    Kogonada to doświadczony twórca o specyficznym stylu. Jego filmy cechuje wizualna precyzja, powolne tempo i niemal medytacyjna atmosfera. Doskonale odnajduje się w kameralnych produkcjach, gdzie obraz ma większe znaczenie niż dialogi.

    Jego ostatni projekt – wysokobudżetowy romans science fiction Wielka, odważna, piękna podróż z Margot Robbie i Colinem Farrellem – nie odniósł sukcesu, zbierając chłodne recenzje i nie przyciągając widzów. Po tej porażce Kogonada zrealizował skromniejszy film Zi, który zadebiutował na Sundance z mieszanym odbiorem.

    Mimo tych trudności, wybór Kogonady ma sens. Chłodna, kontrolowana estetyka świata Lumon Industries idealnie współgra z tym, co Kogonada robi najlepiej – precyzyjną kompozycją kadru i budowaniem napięcia poprzez obraz, a nie słowa.

    Co to oznacza dla fanów?

    Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Z jednej strony, serial traci głównego architekta swojej wizji, co budzi obawy o spójność artystyczną. Z drugiej strony, świeże spojrzenie może być tym, czego Rozdzielenie potrzebuje po dwóch sezonach.

    Drugi sezon, choć solidny, zebrał nieco słabsze recenzje niż debiut z 2022 roku. Część widzów narzekała na wolniejsze tempo i mniejszą intensywność tajemnicy. Może zmiana za kamerą okaże się impulsem, który przywróci serialowi dawną energię.

    Nowy rozdział w historii Rozdzielenia właśnie się zaczyna. Na ocenę efektów trzeba będzie jednak poczekać, ponieważ produkcja trzeciego sezonu dopiero nabiera kształtów, a data premiery pozostaje nieznana.


    Źródła

  • Onimusha: Way of the Sword na ostatniej prostej – reżyser zapowiada finisz prac

    Onimusha: Way of the Sword na ostatniej prostej – reżyser zapowiada finisz prac

    Satoru Nihei, reżyser Onimusha: Way of the Sword, potwierdził, że prace nad grą wchodzą w końcową fazę. Deweloper podziękował fanom za pozytywne reakcje po ostatnim pokazie i zasugerował, że ujawnienie konkretnej daty premiery jest już bliskie. Capcom wcześniej zapowiedział debiut produkcji na 2026 rok.

    Czego się dowiedzieliśmy

    • Końcowe etapy produkcji oznaczają, że premiera Onimusha: Way of the Sword może nastąpić szybciej, niż zakładano.
    • Capcom wciąż nie podał dokładnej daty, ale reżyser obiecuje kolejne ogłoszenia w niedalekiej przyszłości.
    • Polska wersja językowa z napisami została potwierdzona na Steam, obok wersji na PS5 i Xbox Series X/S.
    • Pozytywne komentarze pod ostatnim Capcom Spotlight dodały zespołowi energii przed finiszem prac.

    Co dokładnie przekazał reżyser?

    Na oficjalnym profilu serii Onimusha na platformie X pojawił się wpis od Satoru Niheia. Deweloper wyraził zadowolenie z odbioru ostatniego pokazu. „Bardzo dziękujemy wszystkim za pozytywne komentarze, które zamieściliście pod ostatnim Capcom Spotlight” – napisał, dodając, że zespół cieszy się z dużego zainteresowania datą premiery.

    Najważniejsze zdanie w całej wiadomości brzmiało: „Cały zespół pracuje obecnie nad końcowymi etapami produkcji”. Dla fanów czekających na powrót kultowej serii to sygnał, że wyczekiwanie dobiega końca. Reżyser poprosił też o cierpliwość i zapowiedział kolejne ogłoszenie.

    To dobra wiadomość, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych obaw – Capcom długo milczał po pierwszej zapowiedzi gry, a konkretnych informacji było niewiele.

    Kiedy premiera i na jakich platformach?

    Kiedy premiera i na jakich platformach?
    Źródło: images.gram.pl

    Choć dokładna data wciąż pozostaje tajemnicą, wiadomo, że Onimusha: Way of the Sword zadebiutuje w 2026 roku. Capcom nie zmienił tej deklaracji, a komunikat reżysera ją umacnia. Skoro prace są na finiszu, realny wydaje się termin w drugiej połowie roku – być może jesień?

    Gra zmierza na pecety oraz konsole PlayStation 5 i Xbox Series X/S. Na Steam potwierdzono już obecność polskiej wersji językowej z napisami, co jest standardem w przypadku dużych tytułów Capcomu i dobrą wiadomością dla graczy w Polsce, którzy wolą unikać angielskich dialogów.

    Czego możemy się spodziewać po nowej odsłonie?

    Onimusha: Way of the Sword to powrót serii po latach nieobecności. Ostatnia główna część, Onimusha: Dawn of Dreams, ukazała się w 2006 roku na PlayStation 2. Capcom stawia na nowoczesną oprawę graficzną, zachowując jednocześnie samurajski klimat i widowiskową walkę mieczem, z których cykl słynął.

    Z ostatniego zwiastuna wynika, że akcja osadzona będzie w historycznej Japonii z elementami nadprzyrodzonymi – to znak rozpoznawczy marki. Twórcy obiecują dynamiczny system walki i rozbudowaną fabułę. Szczegóły wciąż są skąpe, ale entuzjazm społeczności sugeruje, że Capcom idzie w dobrym kierunku.

    Co dalej z komunikacją?

    Wpis Niheia to nie tylko informacja o postępie prac. Deweloper zasugerował, że następne ogłoszenie będzie tym, na które wszyscy czekają. „Czekajcie z niecierpliwością na nasze kolejne ogłoszenie!” – napisał. To jasna zapowiedź prezentacji daty premiery.

    Capcom nie ma już wiele czasu na zwlekanie. Rok 2026 zbliża się, a konkurencja nie śpi. Fani serii liczą, że kolejny pokaz – być może na letnim evencie branżowym – przyniesie konkretne informacje. Na razie pozostaje uzbroić się w cierpliwość i wierzyć, że końcowe etapy produkcji oznaczają bliski finisz.


    Źródła

  • Mario Kart Battle Mode Icon

    Mario Kart Battle Mode Icon

    Pliki nowej odsłony Mario Kart World skrywają niejedną tajemnicę. Tym razem dataminerzy natknęli się na znajomy symbol – ikonę Bob-omba, która od lat towarzyszy trybowi Battle w serii Mario Kart.

    Bob-omb icon

    To prosty plik graficzny oznaczający przedmiot w stylu Bob-omba, przypominający wybuchowe niespodzianki znane z aren bitewnych. W kodzie źródłowym gry pełni rolę zasobu pomocniczego – wskazuje, że silnik potrafi już obsłużyć takie obiekty, a sama ikona może zostać wyświetlona w interfejsie, gdy tylko twórcy odblokują odpowiedni tryb. Mimo że oficjalnie Mario Kart World nie oferuje jeszcze Battle Mode, obecność tej grafiki pozwala sądzić, że jest on przygotowywany (być może jako darmowa aktualizacja lub płatne DLC). Dla graczy to sygnał, by nie kasować zapisu gry – warto poczekać, aż ikona zacznie faktycznie ożywać na ekranie wyboru trybów.

  • Mario Kart Battle Mode Icon

    Mario Kart Battle Mode Icon

    Pliki nowej odsłony Mario Kart World skrywają niejedną tajemnicę. Tym razem dataminerzy natknęli się na znajomy symbol – ikonę Bob-omba, która od lat towarzyszy trybowi Battle w serii Mario Kart.

    Bob-omb icon

    To prosty plik graficzny oznaczający przedmiot w stylu Bob-omba, przypominający wybuchowe niespodzianki znane z aren bitewnych. W kodzie źródłowym gry pełni rolę zasobu pomocniczego – wskazuje, że silnik potrafi już obsłużyć takie obiekty, a sama ikona może zostać wyświetlona w interfejsie, gdy tylko twórcy odblokują odpowiedni tryb. Mimo że oficjalnie Mario Kart World nie oferuje jeszcze Battle Mode, obecność tej grafiki pozwala sądzić, że jest on przygotowywany (być może jako darmowa aktualizacja lub płatne DLC). Dla graczy to sygnał, by nie kasować zapisu gry – warto poczekać, aż ikona zacznie faktycznie ożywać na ekranie wyboru trybów.

  • Mario Kart Battle Mode Icon

    Mario Kart Battle Mode Icon

    Pliki nowej odsłony Mario Kart World skrywają niejedną tajemnicę. Tym razem dataminerzy natknęli się na znajomy symbol – ikonę Bob-omba, która od lat towarzyszy trybowi Battle w serii Mario Kart.

    Bob-omb icon

    To prosty plik graficzny oznaczający przedmiot w stylu Bob-omba, przypominający wybuchowe niespodzianki znane z aren bitewnych. W kodzie źródłowym gry pełni rolę zasobu pomocniczego – wskazuje, że silnik potrafi już obsłużyć takie obiekty, a sama ikona może zostać wyświetlona w interfejsie, gdy tylko twórcy odblokują odpowiedni tryb. Mimo że oficjalnie Mario Kart World nie oferuje jeszcze Battle Mode, obecność tej grafiki pozwala sądzić, że jest on przygotowywany (być może jako darmowa aktualizacja lub płatne DLC). Dla graczy to sygnał, by nie kasować zapisu gry – warto poczekać, aż ikona zacznie faktycznie ożywać na ekranie wyboru trybów.

  • Kolejna gra twórców Super Mario Odyssey zaczerpnie pomysły z Donkey Kong Bananza

    Kolejna gra twórców Super Mario Odyssey zaczerpnie pomysły z Donkey Kong Bananza

    Kenta Motokura, reżyser odpowiedzialny za Super Mario Odyssey i Donkey Kong Bananza, w wywiadzie ujawnił, że pomysły z Donkey Kong Bananza będą inspiracją dla jego kolejnego projektu. Japoński twórca nie podał jeszcze szczegółów dotyczących nowej produkcji, ale fani Nintendo mają nadzieję na powrót trójwymiarowego Mario.

    Kluczowe informacje

    • Kenta Motokura zapowiedział, że pomysły z Donkey Kong Bananza trafią do jego kolejnej gry.
    • Donkey Kong Bananza wcześniej inspirowała się rozwiązaniami z Super Mario Odyssey.
    • Nintendo Switch 2 może otrzymać nową odsłonę 3D Mario jeszcze w tym roku.
    • Premiera Donkey Kong Bananza miała miejsce w lipcu 2025 roku i gra pozostaje jednym z najlepiej ocenianych tytułów na nową konsolę.

    Co powiedział Motokura?

    W rozmowie z serwisem GamesRadar+ Kenta Motokura stwierdził: "Spodziewam się, że tak właśnie będzie – niektóre pomysły z Donkey Kong Bananza dostarczą nam wskazówek na przyszłość, również przy naszym kolejnym tytule". To wyraźna deklaracja od osoby, która odpowiada za dwa znaczące hity Nintendo.

    Motokura nie ujawnił jednak, czy jego zespół pracuje już nad następcą Super Mario Odyssey. Od premiery tej gry minęło już dziewięć lat – wyszła w 2017 roku na pierwszego Switcha. Gracze czekają na nową trójwymiarową odsłonę przygód Mario z rosnącą niecierpliwością, a presja na twórców jest duża.

    Cykl inspiracji między grami Nintendo

    Cykl inspiracji między grami Nintendo
    Źródło: images.gram.pl

    Interesująco przedstawia się łańcuch wzajemnych zapożyczeń. Donkey Kong Bananza, która zadebiutowała w lipcu 2025 roku, wcześniej czerpała z Super Mario Odyssey. Deweloperzy przyznawali, że mechaniki eksploracji i projekt poziomów oparto na rozwiązaniach sprawdzonych w Mario.

    Teraz rolę inspiratora przejmuje Donkey Kong Bananza. Zespół Motokury traktuje swoje gry jako ewoluujący organizm – każda nowa produkcja uczy się od poprzedniczki, niezależnie od marki. Donkey Kong Bananza inspirowała się również klasycznym Super Mario Bros. z 1985 roku, co pokazuje głębokie korzenie tych zapożyczeń.

    Czego możemy się spodziewać?

    Donkey Kong Bananza wprowadziła na Nintendo Switch 2 nowe pomysły związane z destrukcją otoczenia i bardziej fizycznym podejściem do platformówek. Jeśli te elementy trafią do nowego Mario, gra może znacząco różnić się od Odyssey. W Odyssey dominowało płynne przeskakiwanie między światami za pomocą czapki Cappy – w nowym tytule może pojawić się więcej brutalnej siły i przekształcania terenu.

    Wielu graczy zastanawia się, czy Nintendo zdecyduje się na bezpośredniego sequela Odyssey, czy raczej podąży w zupełnie nowym kierunku. Fakt, że Donkey Kong Bananza niedawno zyskała polską wersję językową, pokazuje rosnące znaczenie lokalizacji w strategii Nintendo.

    Kenta Motokura na razie nie ujawnia szczegółów. Jeśli jego następna gra okaże się nowym trójwymiarowym Mario, będzie to jedna z najważniejszych premier na Nintendo Switch 2. Biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia tego reżysera, oczekiwania są wysokie.


    Źródła

  • Bob-omb Icon in Mario Kart World

    Bob-omb Icon in Mario Kart World

    W plikach gry Mario Kart World odkryto intrygujący fragment danych – zwykły ciąg tekstowy, który zdradza więcej niż niejedna zapowiedź. Pochodzi on z wycieku dotyczącego nowego trybu i opisuje ikonę, która już pojawiła się w plotkach.

    Ikona, która wywołała tak duże poruszenie, przedstawiała charakterystyczną, uśmiechniętą bombę z serii Super Mario, znaną jako Bob-omb. Jej stylistyka idealnie wpasowywała się w dotychczasowy interfejs Mario Kart World.

    To nie jest zwykły komentarz – to definicja zasobu interfejsu. Krótkie zdanie ujawnia, że w grze znajdzie się tryb Bob-omb Blast, a jego wizytówką będzie charakterystyczna, uśmiechnięta bomba znana z serii Super Mario. Co więcej, stylistyka ikony została dopasowana do reszty menu Mario Kart World, co potwierdza spójność graficzną całej produkcji.

    Dla dataminerów i twórców zawartości takie fragmenty to prawdziwa skarbnica. Wystarczy odszukać w plikach gry podobne ciągi tekstowe (często w formatach .json, .locres lub bezpośrednio w kodzie), by z wyprzedzeniem poznać nazwy trybów, opisy przedmiotów czy nawet szkice interfejsu. W praktyce ten konkretny snippet pozwala zweryfikować autentyczność przecieków – jeśli w danych znajdziesz opis „uśmiechniętej bomby”, możesz być pewien, że Bob-omb Blast nie jest jedynie plotką. Używaj takich fragmentów podczas analizy buildów testowych, by szybko identyfikować nadchodzące funkcje i przygotować społeczność na to, co szykują deweloperzy.

  • Bob-omb Icon in Mario Kart World

    Bob-omb Icon in Mario Kart World

    W plikach gry Mario Kart World odkryto intrygujący fragment danych – zwykły ciąg tekstowy, który zdradza więcej niż niejedna zapowiedź. Pochodzi on z wycieku dotyczącego nowego trybu i opisuje ikonę, która już pojawiła się w plotkach.

    Ikona, która wywołała tak duże poruszenie, przedstawiała charakterystyczną, uśmiechniętą bombę z serii Super Mario, znaną jako Bob-omb. Jej stylistyka idealnie wpasowywała się w dotychczasowy interfejs Mario Kart World.

    To nie jest zwykły komentarz – to definicja zasobu interfejsu. Krótkie zdanie ujawnia, że w grze znajdzie się tryb Bob-omb Blast, a jego wizytówką będzie charakterystyczna, uśmiechnięta bomba znana z serii Super Mario. Co więcej, stylistyka ikony została dopasowana do reszty menu Mario Kart World, co potwierdza spójność graficzną całej produkcji.

    Dla dataminerów i twórców zawartości takie fragmenty to prawdziwa skarbnica. Wystarczy odszukać w plikach gry podobne ciągi tekstowe (często w formatach .json, .locres lub bezpośrednio w kodzie), by z wyprzedzeniem poznać nazwy trybów, opisy przedmiotów czy nawet szkice interfejsu. W praktyce ten konkretny snippet pozwala zweryfikować autentyczność przecieków – jeśli w danych znajdziesz opis „uśmiechniętej bomby”, możesz być pewien, że Bob-omb Blast nie jest jedynie plotką. Używaj takich fragmentów podczas analizy buildów testowych, by szybko identyfikować nadchodzące funkcje i przygotować społeczność na to, co szykują deweloperzy.

  • Bob-omb Icon in Mario Kart World

    Bob-omb Icon in Mario Kart World

    W plikach gry Mario Kart World odkryto intrygujący fragment danych – zwykły ciąg tekstowy, który zdradza więcej niż niejedna zapowiedź. Pochodzi on z wycieku dotyczącego nowego trybu i opisuje ikonę, która już pojawiła się w plotkach.

    Ikona, która wywołała tak duże poruszenie, przedstawiała charakterystyczną, uśmiechniętą bombę z serii Super Mario, znaną jako Bob-omb. Jej stylistyka idealnie wpasowywała się w dotychczasowy interfejs Mario Kart World.

    To nie jest zwykły komentarz – to definicja zasobu interfejsu. Krótkie zdanie ujawnia, że w grze znajdzie się tryb Bob-omb Blast, a jego wizytówką będzie charakterystyczna, uśmiechnięta bomba znana z serii Super Mario. Co więcej, stylistyka ikony została dopasowana do reszty menu Mario Kart World, co potwierdza spójność graficzną całej produkcji.

    Dla dataminerów i twórców zawartości takie fragmenty to prawdziwa skarbnica. Wystarczy odszukać w plikach gry podobne ciągi tekstowe (często w formatach .json, .locres lub bezpośrednio w kodzie), by z wyprzedzeniem poznać nazwy trybów, opisy przedmiotów czy nawet szkice interfejsu. W praktyce ten konkretny snippet pozwala zweryfikować autentyczność przecieków – jeśli w danych znajdziesz opis „uśmiechniętej bomby”, możesz być pewien, że Bob-omb Blast nie jest jedynie plotką. Używaj takich fragmentów podczas analizy buildów testowych, by szybko identyfikować nadchodzące funkcje i przygotować społeczność na to, co szykują deweloperzy.

  • Kosztowna lekcja Bungie: sprzedaż Marathonu daleka od zwrotu gigantycznego budżetu

    Kosztowna lekcja Bungie: sprzedaż Marathonu daleka od zwrotu gigantycznego budżetu

    Minął już ponad tydzień od premiery Marathonu, a analitycy wskazują, że najnowsza strzelanka Bungie ma poważne trudności z osiągnięciem rentowności. Gra zebrała pozytywne recenzje, jednak liczby pokazują, że do wyjścia na zero potrzeba sprzedać jeszcze kilka milionów egzemplarzy.

    Kluczowe fakty

    • Marathon znalazł na Steamie około 911-975 tysięcy nabywców, a łącznie z konsolami może mieć ponad 4,1 miliona kopii.
    • Budżet produkcji wyniósł nawet 250 milionów dolarów, a cenę detaliczną obniżono do 40 dolarów zamiast standardowych 70.
    • Aby gra wyszła na zero, Bungie musi sprzedać od 12 do 15 milionów egzemplarzy, co wynika z obliczeń społeczności.
    • Pomimo krytyki, Marathon cieszy się 88% pozytywnych recenzji na Steamie.

    Szacunki kontra rzeczywistość

    Na razie brak jest oficjalnych danych sprzedażowych. Analitycy z platform Gamalytic i PlayTracker szacują, że na samym Steamie Marathon trafił do około 911-975 tysięcy graczy. To przyzwoite liczby, ale warto zauważyć, że Bungie historycznie lepiej radziło sobie na konsolach.

    Na przykład w Destiny 2, na początku marca 78% użytkowników grało na PlayStation i Xboksie. Gdyby ten stosunek przełożyć na Marathon, mogłoby to oznaczać dodatkowe 3,2 miliona kopii na konsolach. Łącznie dałoby to ponad 4,1 miliona sprzedanych egzemplarzy.

    Jednakże, sytuacja jest bardziej skomplikowana.

    Matematyka, która nie kłamie

    Matematyka, która nie kłamie
    Źródło: images.gram.pl

    Produkcja Marathonu kosztowała podobno nawet 250 milionów dolarów. To znaczna kwota, zwłaszcza że Bungie, we współpracy z Sony, zdecydowało się na ryzykowną strategię cenową. Zamiast standardowych 70 dolarów, gra została wyceniona na 40. Powód? Rynek sieciowych strzelanek jest nasycony, a konkurencja często oferuje swoje tytuły za darmo.

    Niższa cena oznacza mniejszy przychód z każdej kopii. Społeczność przeprowadziła własne wyliczenia, które wskazują, że aby Marathon wyszedł na zero, Bungie musi sprzedać od 12 do 15 milionów egzemplarzy.

    To oznacza, że potrzebne jest jeszcze dziesięć milionów więcej niż dotychczasowe szacunki.

    Cień wiszący nad Bungie

    Cień wiszący nad Bungie
    Źródło: images.gram.pl

    Ironią jest to, że Marathon nie jest złą grą. Na Steamie pozytywne recenzje stanowią 88% spośród blisko 23 tysięcy opinii. Problem polega na tym, że same oceny nie wystarczą, aby zadowolić Sony. Japoński gigant zainwestował ponad 3 miliardy dolarów w przejęcie studia i oczekuje, że inwestycja zacznie przynosić zyski.

    Jeśli Marathon nie spełni oczekiwań finansowych, konsekwencje dla Bungie mogą być poważne. Spekuluje się o możliwych dużych zmianach w studiu. Najbliższe tygodnie będą kluczowe – nie tylko dla samej gry, ale i dla przyszłości zespołu odpowiedzialnego za Halo i Destiny.

    Sytuacja przypomina historię Concorda, chociaż wyniki Marathonu są na razie lepsze od tamtej katastrofy. Wciąż jednak daleko im do poziomu, który zadowoliłby wydawcę.

    Co dalej z extraction shooterem?

    Marathon trafił na rynek w trudnym momencie. Gatunek extraction shooterów ma już uznanych graczy, takich jak Escape from Tarkov czy Hunt: Showdown. Nawet Arc Raiders, który wielu skreślało, zdołał utrzymać solidną bazę użytkowników.

    Pytanie brzmi, czy Marathon znajdzie swoją niszę i czy Bungie przyciągnie nowych graczy w kolejnych tygodniach. Na razie liczby sugerują, że droga do 15 milionów kopii będzie długa i wyboista, a Sony nie słynie z cierpliwości wobec projektów, które nie przynoszą zysków.


    Źródła