Sapkowski nie odpuszcza. Obiecuje nową książkę, a nieśmiało wskazuje na Georga R.R. Martina

Sapkowski nie odpuszcza. Obiecuje nową książkę, a nieśmiało wskazuje na Georga R.R. Martina

No i mamy to. Po latach spekulacji, milczenia i pytań w rodzaju „czy to już koniec?”, Andrzej Sapkowski w końcu dał fanom konkretną odpowiedź. I jest dobra, choć wymagająca sporej dawki cierpliwości. Podczas 9. Festiwalu Książki w Opolu, który odbył się w dniach 6-8 czerwca, twórca Geralta z Rivii potwierdził, że pisze kolejną książkę.

Ale, ale. Tu pojawia się pierwsze ważne zastrzeżenie. Sapkowski nie zdradził absolutnie nic o fabule. Gdy zapytano go, czy będzie to nowa historia o Wiedźminie, czy może kontynuacja jego historycznych zainteresowań (jak świetna trylogia husycka), odpowiedział po prostu: „Nie powiem”. Typowy Sapkowski, prawda? Zawsze lubił zostawić czytelnika z lekkim niedosytem i masą pytań.

Article image

Co jednak jest naprawdę ciekawe, to kontekst tej zapowiedzi. Autor nie omieszkał odnieść się do sytuacji innego giganta fantasy, którego zapewne dobrze zna. Mowa o Georgu R.R. Martinie, twórcy „Pieśni Lodu i Ognia”. Sapkowski, jak donoszą źródła z festiwalu, miał wyraźnie zaznaczyć, że w odróżnieniu od amerykańskiego kolegi po fachu, on swoje obietnice traktuje poważnie. Podobno padło nawet charakterystyczne stwierdzenie: „jak mówię, że coś napiszę, to napiszę”.

I wiecie co? Trudno się z tym nie zgodzić. Martin od lat zmaga się z pisaniem „Wichrów Zimy”, a fani czekają już ponad dekadę. Sapkowski, choć też nie należy do najszybszych pisarzy, w międzyczasie wydał „Sezon burz” i zeszłoroczne „Rozdroże kruków”. To nie jest tak, że jego biurko zarasta kurzem.

Aha, i tu dochodzimy do drugiego, mniej optymistycznego aspektu tej zapowiedzi. Nowa książka nie ukaże się szybko. Sapkowski szacuje powstanie nowej książki w ciągu 3-4 lat.[1][3] Tak, dobrze przeczytaliście. Całą dekadę. To trochę przygnębiające, ale z drugiej strony, lepiej wiedzieć, że coś jest w produkcji, niż żyć w niepewności. Sapkowski ma teraz 77 lat, więc zdaje sobie sprawę z upływającego czasu. Jak sam żartobliwie przyznał, do pisania motywuje go chęć „robienia na złość ludziom, którzy myślą, że po 70-tce nie powinno się już nic robić”. Drugim powodem ma być trening umysłu, by uniknąć sklerozy. Trudno o bardziej praktyczne podejście.

Article image

Co możemy się spodziewać po tej nowej pozycji? Cóż, ostatnie „Rozdroże kruków” skupiało się na młodzieńczych latach Geralta i nie było zbyt obszerne. Niektórzy fani narzekali na jego objętość. Być może następna książka będzie bardziej rozbudowana. A może Sapkowski zaskoczy nas zupełnie nowym światem? Tego po prostu nie wiemy.

Nie da się też ukryć, że ta zapowiedź to delikatne, ale wyraźne, nawiązanie do sytuacji Martina. Polski pisarz rozumie trudności kolegi – w jednych z doniesień przyznał, że gdyby ekranizacja wyprzedziła fabułę jego książek, też mógłby stracić motywację. Ale jednocześnie podkreślił, że dla niego słowo ma znaczenie. To trochę tak, jakby mówił: „patrzcie, każdy ma swoje tempo, ale ja jednak kończę to, co zacząłem”.

Czy zatem za dziesięć lat będziemy trzymać w rękach nowego Sapkowskiego? Jeśli wierzyć jego deklaracjom – tak. A co do Martina? Cóż, może do tego czasu i „Wichry Zimy” wreszcie ujrzą światło dzienne. Świat fantasy byłby wtedy podwójnie wygrany. Na razie jednak polscy fani mogą spać spokojniej. Ich ulubiony autor nie odkłada pióra na półkę. Po prostu robi to po swojemu, bez pośpiechu, ale z charakterystycznym dla siebie uporem. I, co najważniejsze, z obietnicą, której zamierza dotrzymać.

Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *